Liverpool ma przygotowywać ofertę wartą około 20 mln funtów za Trenta Alexandra-Arnolda i rozważać jego powrót do zespołu już w trakcie styczniowego okna transferowego. Real Madryt ma być z kolei coraz bardziej skłonny do rozstania z obrońcą, który stracił miejsce w hierarchii José Mourinho.
Jak informuje Fichajes, Liverpool szykuje propozycję za 28-latka, a sytuacja piłkarza w Madrycie może ułatwić rozmowy. Alexander-Arnold rozpoczął tylko cztery z 12 oficjalnych spotkań Realu w tym sezonie i nie znalazł się w podstawowym składzie na mecz Ligi Mistrzów z RB Leipzig. Mourinho woli wystawiać na prawej obronie Federico Valverde, a przed Anglikiem grał także Denzel Dumfries. W efekcie były zawodnik Liverpoolu ma być obecnie trzecią opcją na tej pozycji, co utrudnia mu złapanie regularnego rytmu po trudnym początku w Madrycie. Jego odejście z Merseyside zakończyło 20-letni pobyt w klubie; odrzucił kilka propozycji przedłużenia kontraktu, a następnie podpisał długoterminową umowę z Realem. Opuścił Liverpool z nadzieją, że ugruntuje swoją pozycję wśród europejskiej elity.
Real sprowadzał go z myślą o znakomitym rozegraniu piłki z prawej strony, jednak jego występy miały nie przekonać portugalskiego szkoleniowca. Rozstanie w styczniu mogłoby odpowiadać obu stronom: klub z Madrytu odciążyłby budżet płacowy i mógłby pozyskać środki na wzmocnienia innych pozycji, gdzie wśród potencjalnych potrzeb wymienia się środkowego obrońcę oraz ofensywnego pomocnika. Liverpool chce natomiast poszerzyć wybór w defensywie i może uznać, że zna atuty piłkarza na tyle dobrze, by wykorzystać nadarzającą się okazję. Długie podania, dośrodkowania i umiejętność kierowania grą z głębi pola dałyby Liverpoolowi dodatkowe możliwości przy konstruowaniu akcji prawą stroną.
Powrót wychowanka może kusić, ale klub nie powinien podejmować decyzji wyłącznie pod wpływem sentymentu. Alexander-Arnold to ikona Liverpoolu, doskonale zna wymagania Anfield, a jego podania nadal są wyjątkowe. Powrót mógłby przywrócić mu pewność siebie oraz swobodę, dzięki którym należał do najbardziej wpływowych bocznych obrońców w Europie. Nie można jednak bagatelizować obaw, które pojawiły się w Madrycie. Liverpool zmienił się od czasu jego odejścia, a obecny zespół może potrzebować większej solidności w obronie. Pozostaje też pytanie, czy gotowość Realu do sprzedaży wynika z chwilowego spadku formy, czy z głębszego problemu z jego rozwojem. Kwota rzędu 20 mln funtów oznaczałaby stosunkowo ograniczone ryzyko finansowe, lecz Liverpool powinien ruszyć po piłkarza tylko wtedy, gdy wierzy, że ten znów będzie regularnym graczem podstawowego składu, a nie kosztownym powrotem ufundowanym na wspomnieniach. Jeśli Liverpoolowi uda się wydobyć z niego najlepszą wersję, może to być jedna z najkorzystniejszych transakcji styczniowego okna.