Powrót Wisły Kraków do Ekstraklasy to nie tylko sentyment — to twarde liczby, które pokazują, że Krakowianie mają drugi najlepszy wynik frekwencyjny w kraju, ustępując jedynie mistrzowi Polski, Lechowi Poznań.
Lech Poznań, z przeciętną widownią wynoszącą 31 066 kibiców na meczu i łącznym wynikiem przekraczającym 528 tysięcy, pozostaje niedoścignionym liderem. Tuż za nim plasuje się Wisła Kraków — klub, który sezon spędził w Betclic 1. Lidze, a mimo to zanotował średnią na poziomie 27 311 widzów przy 18 rozegranych spotkaniach (łącznie niemal 492 tysiące). Dystans dzielący oba kluby od reszty stawki jest znaczący: Górnik Zabrze ze średnią 23 888 oraz Legia Warszawa z wynikiem 23 490 zajmują wprawdzie podium i czwarte miejsce, lecz do lidera tracą niemal 7,5 tysiąca widzów na mecz.
Powrót Wisły do najwyższej klasy rozgrywkowej oznacza zatem, że Ekstraklasa zyska klub o udokumentowanej sile przyciągania kibiców. Widać to już chociażby po liczbie sprzedanych karnetów – w Krakowie kupiono ich już ponad 5200.
Uwagę warto zwrócić również na Śląsk Wrocław — drugiego beniaminka przyszłego sezonu. Wrocławianie na zapleczu ekstraklasy uzyskali średnią frekwencję na poziomie 16 795 widzów, co w ogólnym zestawieniu dało im ósme miejsce — tuż obok Widzewa Łódź (17 243) i przed wieloma ekstraklasowymi klubami, takimi jak Cracovia (11 903), GKS Katowice (12 215) czy Motor Lublin (12 251).
Trzeci beniaminek nie jest jeszcze znany — zostanie wyłoniony w bieżącym tygodniu. Z rywalizacji odpadł już Ruch Chorzów, który na ostatniej prostej sezonu zasadniczego przegrał ze Zniczem Pruszków. Ruch zajął w zestawieniu frekwencyjnym dziesiąte miejsce ze średnią 13 291. Wciąż o awans walczy natomiast ŁKS Łódź — klub sklasyfikowany na 18. pozycji rankingu ze średnią 6 939 widzów. Łodzianie w półfinale baraży zmierzą się na wyjeździe z Chrobrym Głogów, a ewentualny triumf otworzy im drogę do finału, gdzie trafiliby na zwycięzcę pary Wieczysta Kraków – Polonia Warszawa.
