Łukasz Zjawiński nie pojawił się na boisku w ligowym meczu Legii Warszawa z Widzewem Łódź. Choć napastnik znalazł się wśród rezerwowych, Marek Papszun nie zdecydował się skorzystać z jego usług. Po spotkaniu szkoleniowiec zdradził, że 25-latek zmaga się z urazem.
Zjawiński dołączył do Legii latem tego roku i szybko zaczął regularnie pojawiać się na murawie. Dotychczas rozegrał osiem oficjalnych spotkań w nowych barwach – siedem w Ekstraklasie i jedno w Pucharze Polski. Łącznie uzbierał 571 minut.
W rozgrywkach ligowych 25-latek wystąpił siedmiokrotnie, z czego trzy razy rozpoczynał spotkania w podstawowym składzie. Na boisku spędził 481 minut. W niedzielę jego licznik zatrzymał się jednak właśnie z powodu problemów zdrowotnych.
Zjawiński znalazł się na ławce podczas spotkania z Widzewem i początkowo Papszun dopuszczał możliwość wpuszczenia go na murawę. Trener Legii wyjaśnił później, dlaczego ostatecznie zrezygnował z tego pomysłu.
– Zjawiński jest kontuzjowany. Oczywiście był na ławce i zakładaliśmy taki wariant, że jeśli w końcówce będziemy musieli gonić wynik, to może pojawić się na boisku. Ma jednak mikrouraz i właśnie wahałem się, czy zrobić zmianę Zjawy, czy Wjunnyka – powiedział Papszun.
Szkoleniowiec postawił ostatecznie na Bohdana Wjunnyka. Decydujący okazał się stan zdrowia obu zawodników.
– Poszedłem jednak w Bohdana, ponieważ mimo że dopiero dołączył do zespołu, jest zdrowy. Nie chciałem ryzykować zdrowia Zjawy, ponieważ przed przerwą reprezentacyjną mamy jeszcze bardzo ważny mecz z Jagiellonią – wyjaśnił trener Legii.
Na razie nie wygląda jednak na to, aby uraz miał wykluczyć Zjawińskiego na dłuższy okres. Papszun liczy, że napastnik będzie dostępny jeszcze przed przerwą na mecze reprezentacji, a więc na starcie z Dumą Podlasia na wyjeździe.
– Myślę, że do tego momentu postawimy go na nogi – dodał.

