AS Roma chce pozbyć się Jana Ziółkowskiego przed końcem czerwca — i choć dla Rzymian to przede wszystkim finansowy krok ratunkowy przed UEFA, ewentualna sprzedaż obrońcy może okazać się zaskakująco intratna również dla Legii Warszawa.
Motywacja władz AS Romy jest jasna i głęboko osadzona w realiach finansowego nadzoru UEFA. Klub zobowiązany postanowieniami settlement agreement musi wygenerować odpowiednią kwotę zysku ze sprzedaży zawodników przed 30 czerwca. Priorytetem jest uniknięcie konieczności zbywania czołowych graczy, a Ziółkowski ma być właśnie tym aktywem, który pozwoli zbilansować rozchwiany budżet.
Roma oczekuje za 21-letniego obrońcę co najmniej 20–25 milionów euro. Jak podaje dziennikarz Checco Oddo Casano — konkretne zainteresowanie wyraziły dwa kluby: jeden z Francji i jeden z Anglii. Czas nagli, bo okienko transferowe i termin UEFA nieubłaganie zbiegają się w jednym punkcie.
Urodzony w 2005 roku środkowy obrońca rozegrał w swoim debiutanckim sezonie w Serie A 21 spotkań. Jego najważniejszy wkład w historię klubu to gol głową w starciu z Panathinaikosem — trafienie, które pozwoliło Romie ominąć rundę play-off Ligi Europy i awansować bezpośrednio do 1/8 finału.
Mimo tych chwil trener Gian Piero Gasperini nie dał się w pełni przekonać. Ziółkowski nie zdołał organicznie wpisać się w taktyczne mechanizmy szkoleniowca. Jeśli Gasperini pozostanie na ławce Romy na kolejny sezon, rozstanie z Polakiem wydaje się scenariuszem wysoce prawdopodobnym.
Na całej operacji skorzystać może warszawski klub. Kontrakt transferowy zawarty przy sprzedaży Ziółkowskiego do Włoch zawiera klauzulę odsprzedaży w wysokości 10 procent. Oznacza to, że w przypadku finalizacji transferu za oczekiwane przez Romę 25 milionów euro, Legia automatycznie otrzyma 2,5 miliona euro.
Do tej kwoty doliczyć należy 6,6 miliona euro uzyskane przy pierwotnej sprzedaży zawodnika — co oznacza, że łączny przychód Legii ze wszystkich operacji związanych z Ziółkowskim sięgnąłby około 9,1 miliona euro. Klub z Łazienkowskiej może więc wkrótce zainkasować pokaźną sumę bez konieczności prowadzenia jakichkolwiek negocjacji.
