Manchester City wyznaczył koniec lipca jako ostateczny termin dla klubów chcących pozyskać Rodriego w tym oknie transferowym. Jak donoszą media, angielska strona chce uniknąć niepewności przed startem nowego sezonu. Real Madryt wyrasta na głównego kandydata do zakupu pomocnika, ale Hiszpanie mają konkretny plan finansowy.
Sytuacja Rodriego stała się jednym z najgorętszych tematów lata po tym, jak zawodnik poprowadził reprezentację Hiszpanii do triumfu w finale mistrzostw świata przeciwko Argentynie. Pomocnik wrócił z turnieju jako zdobywca Złotej Piłki, co tylko podbiło zainteresowanie jego osobą. Real Madryt traktuje go jako priorytetowe wzmocnienie środka pola, jednak klub z Madrytu ustalił maksymalną wycenę na poziomie około 50 milionów euro i nie zamierza przekraczać tej kwoty w negocjacjach.
Walka z czasem i twarde warunki finansowe
Manchester City nie chce pozwolić, aby rozmowy przeciągnęły się na sierpień. Władze klubu oczekują definitywnej odpowiedzi do końca miesiąca, co pozwoliłoby im na ewentualne znalezienie następcy. Obecny kontrakt Rodriego wchodzi w ostatni rok obowiązywania, co stawia Anglików w trudnej sytuacji. Muszą zdecydować, czy sprzedać go teraz, czy ryzykować utratę kluczowego gracza za znacznie mniejszą sumę lub nawet za darmo w niedalekiej przyszłości, jeśli rozmowy o nowej umowie nie przyniosą przełomu.
Real Madryt umiejętnie wykorzystuje zbliżający się koniec kontraktu zawodnika, aby wzmocnić swoją pozycję negocjacyjną. Hiszpański gigant chce uniknąć licytacji i wejdzie do gry tylko wtedy, gdy Manchester City obniży swoje żądania do poziomu uznawanego przez nich za rozsądny. Choć Rodri jest uważany za fundament składu, brak postępów w negocjacjach nad nowym kontraktem sprawia, że transfer do stolicy Hiszpanii przed 31 lipca pozostaje realnym scenariuszem dla obu stron.
