Kacper Chodyna znalazł się w bardzo trudnej sytuacji przy Łazienkowskiej. Marek Papszun nie widzi dla niego miejsca w składzie, a zimą skrzydłowy może być zmuszony do szukania nowego klubu. Problem w tym, że jego obecna umowa może mocno utrudnić taki ruch.
27-latek jest związany z Legią do czerwca 2028 roku, ale jego sportowa pozycja wyraźnie osłabła. Wszystko wskazuje na to, że przy obecnym układzie Chodyna będzie pełnił rolę głębokiego rezerwowego.
Dla stołecznego klubu naturalnym rozwiązaniem wydawałoby się więc zimowe rozstanie. Tu pojawia się jednak najważniejsza przeszkoda.
Według medialnych szacunków Chodyna zarabia w Legii około 70 tys. złotych miesięcznie. Takie warunki mogą skutecznie odstraszać potencjalnych zainteresowanych, zwłaszcza jeśli mieliby przejąć znaczną część jego wynagrodzenia.
Nie bez znaczenia jest też perspektywa samego zawodnika. Przy kontrakcie obowiązującym jeszcze przez ponad półtora roku może on nie być szczególnie zainteresowany zmianą otoczenia, jeśli nowy klub nie zaproponuje mu zbliżonych warunków finansowych.
To sprawia, że Legia może znaleźć się w mało komfortowej sytuacji: z jednej strony Chodyna nie znajduje się w planach Papszuna, z drugiej jego kontrakt nie ułatwia szybkiego rozstania. Najbliższe zimowe okno transferowe może być dla warszawskiego klubu próbą rozwiązania tego kontraktowego problemu.

