Decyzja organizatorów Wimbledonu o przyznaniu dzikiej karty siostrom Williams w deblu wstrząsnęła tenisowym światem. Serena i Venus, które łącznie wywalczyły na trawiastych kortach All England Clubu 21 tytułów, ponownie połączą siły. Powrót legend, których wspólny wiek wynosi 90 lat, budzi ogromne emocje wśród zawodniczek przygotowujących się do turnieju.
Brytyjska tenisistka Harriet Dart nie kryje entuzjazmu, ale i lęku przed ewentualnym starciem z utytułowanymi Amerykankami. Serena Williams wróciła do gry po niemal czteroletniej przerwie, pojawiając się najpierw w Queen's Clubie, a następnie w Berlinie. Mimo porażki w Niemczech, gdzie w parze z Karoliną Muchovą uległa duetowi Olmos i Routliffe 4:6, 4:6, jej forma fizyczna oraz prezencja na korcie wciąż budzą respekt u młodszych koleżanek.
Strach przed aurą mistrzyni
Dart podkreśla, że sama obecność 23-krotnej mistrzyni wielkoszlemowej zmienia układ sił w turnieju. „Myślę, że to niesamowite dla tenisa. Ta aura... to Serena! Singiel, debel, mikst, cokolwiek, ona wygrywa wszystko!” — przyznała Harriet Dart. Brytyjka, która sama zmaga się z wahaniami formy po trudnym roku, dodała szczerze: „Mam tylko nadzieję, że nie zagramy przeciwko nim w pierwszej rundzie!”.
Sytuacja Harriet Dart jest obecnie skomplikowana, zwłaszcza po sensacyjnej porażce w Nottingham z 17-letnią Hannah Klugman. Młoda zawodniczka, zajmująca 509. miejsce w rankingu, pokonała Dart 6:2, 6:4. Obie Brytyjki otrzymały dzikie karty do turnieju głównego Wimbledonu, co sprawia, że scenariusz, w którym jedna z nich stanie na drodze sióstr Williams, staje się realny. Ostatni wspólny występ Sereny i Venus miał miejsce podczas US Open 2022.
