Martina Navrátilová zabrała głos po ogłoszeniu przez WTA nowych zasad dotyczących dopuszczania zawodniczek do rywalizacji. Legenda światowego tenisa zdecydowanie poparła wprowadzenie jednorazowych testów genetycznych i stanowczo odpowiedziała osobom, które uznały nowe przepisy za „transfobiczne” i „inwazyjne”.
WTA poinformowała o zmianie swojej polityki kwalifikacyjnej. Zgodnie z nowymi przepisami wszystkie tenisistki będą musiały raz w karierze przejść test genetyczny – w formie wymazu z policzka, próbki śliny lub krwi – sprawdzający obecność genu SRY. Organizacja tłumaczy, że celem zmian jest zachowanie uczciwej rywalizacji w kobiecym tenisie.
Decyzja wywołała gorącą dyskusję w mediach społecznościowych. Jeden z kibiców napisał, że wstydzi się wspierać WTA, określając nowe badania jako „inwazyjne” i „transfobiczne”. Na wpis odpowiedziała Navrátilová.
WTA wspiera wszystkie kobiety. Kobiety biologiczne. Nie istnieje coś takiego jak inwazyjny, transfobiczny test. To jednorazowy wymaz z policzka, który trwa trzy sekundy
To jednak nie zakończyło dyskusji. Gdy kolejni użytkownicy przekonywali, że samo pobieranie takich danych jest naruszeniem prywatności, była liderka światowego rankingu pozostała przy swoim stanowisku.
Nie ma nic transfobicznego w teście płci wykonywanym wymazem z policzka. A jeśli ktoś uważa to za inwazyjne, niech pomyśli o kontroli antydopingowej i oddawaniu moczu w obecności obcej osoby
Navrátilová ujawniła również, że podobne badania przechodziły zawodniczki w czasach jej kariery.
Przechodziłam taki test. Wszystkie sportsmenki go wykonywały, dopóki z niego nie zrezygnowano. Teraz wracamy do tych badań na poziomie igrzysk i WTA. Nie ma powodu, by męskie ciała rywalizowały w kobiecym sporcie
