Jaka Bijol dostanie kolejne szanse w Leeds United, choć w tym sezonie wystąpił tylko cztery razy. Klub nie martwi się o przyszłość słoweńskiego obrońcy, a Daniel Farke nadal uważa, że ma on do odegrania ważną rolę w zespole.
Leeds wzmocniło latem kilka newralgicznych pozycji, w tym formację obronną. Farke często stawia na trójkę defensorów, co pozwala na rotację i daje obrońcom więcej okazji do gry. To prawdopodobnie główny powód sporych wydatków na nowych graczy. Sprowadzony z Sassuolo Tarik Muharemović zajął już ważne miejsce w systemie trenera. Istotną rolę odgrywa też Nico Elvedi, szwajcarski reprezentant i były obrońca Borussii Mönchengladbach.
Pojawienie się nowych defensorów ograniczyło szanse kilku piłkarzy z poprzedniego sezonu, w tym Bijola, za którego Leeds zapłaciło 22 mln euro. Część z nich przez dłuższy czas pozostawała na ławce rezerwowych. Słoweniec trafił do klubu z Udinese i w ubiegłym sezonie rozegrał 25 spotkań, a Leeds zakończyło wtedy rozgrywki na 14. miejscu po awansie do najwyższej ligi. W obecnym sezonie Bijol pojawił się na murawie cztery razy, w tym dwukrotnie od pierwszej minuty.
Za kulisami pojawiły się już obawy o sytuację Bijola w tym sezonie, co może przełożyć się na zapytania transferowe w styczniu. Leeds nie martwi się jednak o przyszłość obrońcy ani o jego odejście w trakcie rozgrywek. Klub wierzy, że rotacja w ustawieniu z trzema stoperami zapewni mu regularne minuty, nawet jeśli nie zacznie każdego meczu. Bijol nadal cieszy się zaufaniem Farkego i jego sztabu. W perspektywie całego sezonu Leeds spodziewa się, że rozegra on podobną liczbę spotkań jak w poprzednich rozgrywkach.