Przyszłość ligowego bytu klubu z Gdańska stoi pod znakiem zapytania ze względu na impas w negocjacjach pomiędzy władzami PZPN a zarządem Lechii w sprawie cofnięcia kary ujemnych punktów. Mimo widma spadku, związek odrzuca warunki stawiane przez Gdańszczan, uznając je za bezprawne próby zawieszenia słusznie nałożonych sankcji.
Kwestia punktowa Lechii Gdańsk to pokłosie uchybień licencyjnych, które Komisja Odwoławcza sankcjonowała odjęciem pięciu oczek w bieżącym sezonie. Fredy Furst, kierownik działu licencji PZPN, w rozmowie z serwisem Meczyki wskazuje, że klub z Pomorza mógł popełnić błąd strategiczny na etapie procedur odwoławczych: zamiast skierować sprawę do Trybunału Arbitrażowego w Lozannie (CAS) w wymaganym terminie 21 dni, klub zdecydował się na drogę przez PKOl, a następnie skargę do Sądu Najwyższego. Według Fursta, wybór instytucji państwowych zamiast sportowych skomplikował sytuację:
„Z mojej perspektywy, jako prawnika, złożenie w terminie 21 dni do CAS-u sprawiłoby, że wszystko byłoby już rozstrzygnięte”.
Przedstawiciel związku podkreśla przy tym, że PKOl utrzymał karę, uznając ją za współmierną do przewinień, zwłaszcza że regulamin dopuszczał odjęcie nawet dziesięciu punktów.
W obliczu walki o ligowy byt, Gdańszczanie podjęli bezprecedensowy krok, angażując w spór UEFA w celu przeprowadzenia mediacji. Jak przyznaje Fredy Furst, było to dla federacji duże zaskoczenie, gdyż dotąd nie odnotowano podobnego przypadku. PZPN wyraził wprawdzie gotowość do umożliwienia klubowi wejścia na drogę przed CAS mimo przekroczenia terminów, jednak postawił twarde warunki: wycofanie skargi z Sądu Najwyższego i akceptację ostatecznego wyroku trybunału w Lozannie. Negocjacje zakończyły się jednak impasem, ponieważ Lechia domagała się zawieszenia kary do czasu rozstrzygnięcia sporu.
„Na tak postawioną sprawę nie było i nie ma zgody! Nie możemy zawieszać słusznych kar i to na sam koniec ligi, kiedy kluby biją się o utrzymanie” – ucina Furst.
Obecnie korespondencja między stronami ustała, a sprawa nie trafiła jeszcze do CAS, co stawia Gdańszczan w trudnym położeniu przed kluczowym meczem z Widzewem. Związek pozostaje przekonany o słuszności nałożonych środków kontroli i przewiduje, że decyzja zostanie podtrzymana przez każdą instancję.
Jednocześnie Furst podkreśla, że obecnie sprawa nie jest formalnie wniesiona do CAS. To oznacza, iż trudno oczekiwać, aby wyrok miał zapaść w najbliższym czasie.
