LeBron James może jednak pojawić się na igrzyskach olimpijskich w Los Angeles w 2028 roku. Choć lider wszech czasów NBA wcześniej wykluczał taki scenariusz, znany insider Brian Windhorst twierdzi, że drzwi do reprezentacji USA pozostają dla niego szeroko otwarte.
Sytuacja wokół występu Jamesa nabiera rumieńców, mimo że sam zawodnik wielokrotnie ucinał spekulacje. Windhorst w podcaście The Hoop Collective postawił sprawę jasno: jeśli tylko legenda wyrazi chęć gry, nikt nie odważy się mu odmówić. „Jeśli LeBron będzie chciał zagrać, otrzyma miejsce w składzie” – zadeklarował dziennikarz. To stawia pod znakiem zapytania wcześniejsze deklaracje koszykarza, który planował śledzić zmagania olimpijskie z perspektywy turysty, odpoczywając w meksykańskim Cabo.
Ostatni taniec przed własną publicznością
Tim MacMahon z ESPN zauważa, że kalendarz Jamesa idealnie pokrywa się z turniejem w Los Angeles. Zawodnik planuje grać jeszcze co najmniej dwa lata w barwach Philly, co oznaczałoby zakończenie jego kariery właśnie w sezonie 2027/28. Igrzyska we własnym mieście, gdzie LeBron posiada dom, byłyby idealnym zwieńczeniem drogi sportowca, który ma już na koncie cztery występy olimpijskie i trzy złote medale, w tym ten ostatni wywalczony w Paryżu po zwycięstwie nad Francją.
Sam zainteresowany w rozmowie ze Stephenem Currym w podcaście Mind the Game był jednak nieugięty. „Znasz już moją odpowiedź. Nawet nie pytaj. Będę to oglądał z Cabo” – uciął James. W 2028 roku LeBron będzie miał 43 lata, a Curry 40. Choć obaj podchodzą do tematu sceptycznie, eksperci wierzą, że magia domowych igrzysk i chęć pożegnania się z parkietem w blasku piątego olimpijskiego krążka mogą ostatecznie przeważyć szalę.
