LeBron James znalazł się w centrum medialnej burzy po swoich słowach dotyczących Izraela. Gwiazdor NBA przyznał, że słyszał „wiele dobrego” o tym kraju i wyraził nadzieję, że kiedyś uda mu się go odwiedzić. Wypowiedź wywołała natychmiastową falę krytyki w mediach społecznościowych.
Do komentarza doszło przed Meczem Gwiazd NBA w Kalifornii, gdy LeBron odpowiadał na pytania dotyczące Deniego Avdiji, koszykarza Portland Trail Blazers.
Słowa o Izraelu i reakcje
LeBron pozytywnie ocenił grę Avdiji, określając go mianem gwiazdy. Następnie odniósł się do samego kraju, mówiąc, że nigdy tam nie był, ale słyszał o nim wiele dobrego i ma nadzieję kiedyś odwiedzić Izrael.
Wypowiedź padła w kontekście trwającego konfliktu w Strefie Gazy i szybko została szeroko udostępniona w sieci. Krytycy zarzucali zawodnikowi brak wrażliwości wobec sytuacji humanitarnej w regionie.
Mehdi Hasan określił komentarz LeBrona jako „haniebny”, a Marc Lamont Hill przyznał, że jest zaskoczony jego słowami. W sieci pojawiły się też głosy sugerujące, że sportowcy nie zawsze śledzą kontekst polityczny swoich wypowiedzi.
Spór o granice sportu i polityki
Część użytkowników zwracała uwagę, że pytanie postawione LeBronowi było trudne i mogło prowadzić do kontrowersji niezależnie od odpowiedzi. Inni podkreślali, że osoby publiczne tej rangi muszą liczyć się z konsekwencjami każdego zdania.
LeBron James od lat angażuje się w kwestie społeczne i polityczne w Stanach Zjednoczonych, dlatego jego słowa dotyczące spraw międzynarodowych zostały poddane szczególnie uważnej analizie.
Choć sam koszykarz nie odniósł się szerzej do krytyki, temat szybko stał się jednym z najgoręcej komentowanych w sportowych mediach.
