Joan Laporta robił wszystko, by sprowadzić do Barcelony Lautaro Martíneza z mistrza Włoch, Interu Mediolan. Prezydent katalońskiego klubu osobiście zadzwonił do szefa Interu, Marotty, usłyszał jednak, że napastnik nie jest na sprzedaż.
Barcelona szukała następców Roberta Lewandowskiego i Ferrana Torresa, którzy odeszli z klubu, a Lautaro był jednym z głośnych nazwisk łączonych w ostatnich miesiącach z przeprowadzką do stolicy Katalonii. Władze klubu uznały, że Argentyńczyk może wypełnić lukę w ataku. Rozmowy nie wyszły jednak poza wstępny etap, a Barcelona sprowadziła z Arsenalu Gabriela Jesusa w okazyjnej cenie. Podczas Portugal Football Summit Deco podkreślał, że Lautaro jest ikoną Interu i kapitanem zespołu.
Laporta opisał swoje starania w rozmowie z włoskim dziennikiem „Corriere dello Sport”, o której informował Fabrizio Romano. „W sierpniu próbowałem na wszelkie sposoby sprowadzić Lautaro Martíneza. To znakomity napastnik, chcieliśmy go w Barcelonie. Osobiście zadzwoniłem do prezydenta Interu, Marotty, a on od razu uciął temat: nie ma szans. Nie był na sprzedaż i szanuję stanowisko Interu” – przyznał.
Na liście napastników rozważanych przez Barcelonę był także Julián Álvarez, którego klub traktował priorytetowo. Dyrektor sportowy Deco potwierdził, że zainteresowanie Lautaro było realne, ale Barcelona zakończyła starania po rozmowach z Interem. Jak wyjaśnił, gdy w klubie usłyszano, że zawodnik nie jest dostępny, nie podejmowano już kolejnej próby kontaktu, okazując szacunek zarówno piłkarzowi, jak i jego zespołowi.
