Manu Koné zapewnił, że po nieudanym transferze do Chelsea jest w pełni skupiony na grze w Romie. Latem rzymski klub był blisko utraty pomocnika, ale londyńczycy ostatecznie nie doprowadzili do jego odejścia.
Roma zdecydowała się zatrzymać zawodnika. Chelsea zgłosiła się po Francuza w końcowej fazie letniego okna, a dyrektor sportowy Tony D’Amico tłumaczył, że w tym momencie trudno byłoby pozbywać się ważnych piłkarzy. „Koné jest ważnym zawodnikiem, cieszymy się, że został z nami, i wierzymy, że da drużynie coś od siebie w tym sezonie” – powiedział D’Amico przed meczem z Fiorentiną.
Koné ma za sobą ważny początek sezonu w Romie. Strzelił dwa gole w zremisowanym 2:2 meczu z Interem, a później otrzymał powołanie do reprezentacji Francji, w której także odegrał istotną rolę podczas przerwy na kadrę. Na konferencji prasowej przed spotkaniem Francji z Włochami podkreślił, że sprawa Chelsea jest już za nim: „Wiele się u mnie wydarzyło, ale jestem w Romie i jestem skupiony. To, co się wydarzyło, już się wydarzyło. Dla tego klubu daję z siebie 100 procent i zrobię wszystko, by sprostać oczekiwaniom. To wszystko”.
Pomocnik podziękował Romie także za rozwój, jaki przeszedł od momentu przyjazdu do Włoch, i jest obecnie zadowolony z pobytu w zespole Giallorossich. „Kiedy przyjechałem do Włoch, byłem młodszy (miałem 23 lata), a to sprawiło, że dojrzał mój styl gry. Stałem się bardziej skupiony. Pod względem taktycznym nie miałem jeszcze umiejętności, które mam dziś. Nauczyłem się też lepiej gospodarować siłami, co sprawiło, że jestem dziś takim zawodnikiem” – mówił. Koné przypomniał również, że w latach 2021–2024 grał w Borussii Mönchengladbach i przechodził trudny okres, gdy zgłosiła się po niego Roma, wyrażając wdzięczność klubowi. Gian Piero Gasperini przekonał Romę, by zatrzymała pomocnika, a jego rola w drużynie ma jeszcze wzrosnąć.
