Los Angeles Lakers kończą występy w California Classic w dobrych nastrojach, pokonując San Antonio Spurs 88:84. Drużyna z Miasta Aniołów pokazała charakter, odrabiając straty w meczu, który początkowo nie układał się po ich myśli.
Początek spotkania był dla Lakers trudny ze względu na słabą skuteczność rzutową, co przełożyło się na ośmiopunktową stratę do przerwy. Sytuacja zmieniła się w drugiej połowie, gdy kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie przejął Chris Mañon. Zawodnik grający na kontrakcie two-way rzucił 24 punkty w zaledwie 27 minut, wykazując się niezwykłą efektywnością. Jego postawa pozwoliła Lakers zakończyć ten etap przygotowań z bilansem dwóch zwycięstw i jednej porażki przed wylotem na turniej do Las Vegas.
Dominacja po obu stronach parkietu
Chris Mañon stał się głównym tematem dyskusji wśród kibiców Lakers, którzy w mediach społecznościowych nie szczędzą mu pochwał za wszechstronność. Poza dorobkiem punktowym, Amerykanin był prawdziwym utrapieniem dla rywali w defensywie, notując trzy bloki oraz trzy przechwyty. Jego agresywna gra na obwodzie całkowicie rozbiła ataki Spurs. Wsparcie zapewnił mu Arthur Kaluma, autor 16 punktów, podczas gdy wybrany z numerem 24 w drafcie Cameron Carr spędził na boisku tylko 13 minut, kończąc mecz z dorobkiem pięciu oczek.
