W świecie transferów piłkarskich historie niedoszłych ruchów bywają równie fascynujące, co te sfinalizowane. Jedną z takich opowieści tego lata napisał Górnik Zabrze i Kamil Jóźwiak. Były reprezentant Polski, obecnie bez klubu, znalazł się na celowniku śląskiego klubu. Ostatecznie jednak rozmowy spaliły na panewce, a na Roosevelta trafił inny dynamiczny skrzydłowy – Roberto Massimo.
Dlaczego Kamil Jóźwiak nie trafił do Zabrza?
Kamil Jóźwiak znalazł się na zawodowym zakręcie. Po niedawnej degradacji jego ostatniego klubu, hiszpańskiej Granady, z La Liga, jego kontrakt został rozwiązany. W wieku 26 lat, mając za sobą doświadczenie z angielskiej Championship (Derby County), amerykańskiej MLS (Charlotte FC) i najwyższej ligi hiszpańskiej, stał się łakomym kąskiem na rynku transferowym.
Tę sytuację postanowili wykorzystać działacze Górnika Zabrze. Jak udało się ustalić, klub już jakiś czas temu nawiązał kontakt z otoczeniem zawodnika, aby zbadać jego zainteresowanie powrotem do Polski. Pomysł wydawał się logiczny z kilku powodów. Po pierwsze, Górnik poszukiwał wzmocnień na skrzydłach, a Jóźwiak idealnie wpisuje się w ten profil. Po drugie, zakontraktowanie 22-krotnego reprezentanta Polski, uczestnika Euro 2020, byłoby hitem transferowym i mocnym sygnałem ambicji czternastokrotnych mistrzów Polski.
Finanse i ambicje – co stanęło na przeszkodzie?
Rozmowy między stronami miały miejsce, jednak nie przyniosły porozumienia. Choć oficjalne powody nie zostały podane, w kuluarach mówi się, że główną przeszkodą mogły okazać się kwestie finansowe. Zawodnik, który przez ostatnie lata grał w ligach o znacznie większych możliwościach płacowych niż polska Ekstraklasa, mógł mieć oczekiwania, którym Górnik nie był w stanie sprostać.
Niewykluczone również, że sam Jóźwiak wciąż priorytetowo traktuje znalezienie pracodawcy za granicą. Powrót do Polski w wieku 26 lat dla wielu piłkarzy bywa ostatecznością. Były gracz Lecha Poznań z pewnością liczy, że jego CV i status wolnego zawodnika przyciągną oferty z silniejszych europejskich lig.
Górnik nie czekał i znalazł alternatywę
Działacze Górnika, widząc brak postępów w rozmowach z Jóźwiakiem, nie zamierzali czekać w nieskończoność. Szybko i sprawnie sfinalizowali transfer na pozycję skrzydłowego, pozyskując z niemieckiego VfB Stuttgart Roberto Massimo. 23-letni Niemiec o włosko-ghańskich korzeniach, mający na koncie występy w Bundeslidze, ma być odpowiedzią na potrzeby ofensywy trenera Gasparika.
Tymczasem Kamil Jóźwiak nadal pozostaje bez klubu. Po ostatnim sezonie Jóźwiakowi skończył się kontrakt i musi szukać nowej pracy. Reprezentant Polski przeszedł trudny okres po wyjeździe z Lecha Poznań - Po tym jak skomplikowała się ta kariera po wyjeździe z Polski świadczy choćby spadek cen w jego przypadku. Z Lecha do Derby odchodził za 4,3 mln euro, do Charlotte już za 2,36 mln, a do Granady za jedyne 250 tysięcy euro.
Przecież jeszcze w zimie chęć pozyskania go deklarowała Jagiellonia Białystok. O zainteresowaniu piłkarzem mówił nawet dyrektor sportowy Łukasz Masłowski. Wtedy jednak zabrakło konkretów na finiszu, dlatego też Jóźwiak ostatecznie nie trafił na Podlasie.
