Początek sezonu 2026 w Formule 1 przyniósł trzęsienie ziemi, którego mało kto się spodziewał. Nowe regulacje techniczne, zamiast wyrównać stawkę, wykreowały potężną przewagę Mercedesa i zepchnęły dotychczasowych liderów w otchłań środka stawki. Kierowcy są wściekli na konieczność ciągłego oszczędzania energii, co odbiera im radość z walki na torze.
Max Verstappen nie ukrywa frustracji i otwarcie mówi o możliwym zakończeniu kariery w Formule 1. Czterokrotny mistrz świata od dawna ostrzegał przed wadami nowych przepisów, a obecna sytuacja tylko utwierdziła go w przekonaniu, że czas szukać wyzwań w wyścigach GT. Holender podkreśla, że musi podjąć życiowe decyzje, a kluczowe dla jego przyszłości będą nadchodzące spotkania władz sportu w sprawie korekt w regulaminie.
Upadek potęgi i techniczne problemy debiutantów
Sytuacja Red Bulla jest dramatyczna. Zespół zajmuje dopiero szóste miejsce w klasyfikacji konstruktorów z dorobkiem zaledwie 16 punktów. Isack Hadjar wprost ocenia, że podwozie jest fatalne, a bolid drastycznie traci czas w zakrętach. Ekipa z Milton Keynes zmaga się z exodusem kluczowych pracowników i płaci wysoką cenę za walkę o tytuł w poprzednim roku, co przy obecnych ograniczeniach testów aerodynamicznych uniemożliwia szybką poprawę wyników.
Równie fatalnie wygląda współpraca Astona Martina z Hondą. Nowa jednostka napędowa generuje tak silne wibracje, że niszczy kolejne akumulatory i budzi obawy o zdrowie kierowców. Fernando Alonso w Japonii dojechał do mety dopiero na 18. pozycji. W obliczu tych problemów zespół Lawrence'a Strolla prawdopodobnie spisze obecny sezon na straty, by skupić się na ratowaniu kolejnej kampanii.
Na szczycie osamotniony pozostaje Mercedes. George Russell i Kimi Antonelli dominują w kwalifikacjach, wyprzedzając rywali o blisko sekundę. Ferrari liczy na mechanizm ADUO, który pozwala słabszym producentom silników na dodatkowe poprawki w trakcie sezonu, ale Charles Leclerc przyznaje, że model SF-26 wymaga ulepszeń w każdym obszarze. Nadchodzące posiedzenia grup technicznych 15 i 16 kwietnia zdecydują, czy F1 zdoła uratować widowisko przed całkowitą dominacją jednej ekipy.
