Arsenal wyrasta na głównego faworyta do podwójnej korony. Drużyna Mikela Artety stoi przed szansą na wygranie Premier League i triumf w Lidze Mistrzów. Londyńczycy nie muszą już oglądać się na innych. Wszystko zależy od ich zimnej krwi w decydujących tygodniach sezonu. To moment, w którym marzenia o potędze stają się realnym planem do zrealizowania.
Sytuacja w lidze angielskiej zmieniła się diametralnie po tym, jak Manchester City stracił punkty w starciu z Evertonem. Matematyka jest teraz bezlitosna, ale łaskawa dla Kanonierów. Cztery zwycięstwa w czterech pozostałych meczach zagwarantują im mistrzostwo Anglii. Pierwszą poważną przeszkodą na tej drodze będzie wyjazdowe starcie z West Hamem. W derbach Londynu margines błędu praktycznie przestał istnieć, a presja wyniku jest ogromna.
Klątwa z 2006 roku może zostać przełamana
Równolegle Arsenal przygotowuje się do finału Ligi Mistrzów, który wywalczył po zdyscyplinowanym dwumeczu z Atletico Madryt. Klub czekał na taką okazję od 2006 roku, gdy ekipa z Thierrym Henrym przegrała decydujące starcie. Teraz rywalem będzie Bayern Monachium lub Paris Saint-Germain. Arteta dysponuje jednak zespołem bardziej dojrzałym, który potrafi dominować nad rywalem, stosować wysoki pressing lub cierpliwie bronić dostępu do własnej bramki.
Kluczem do sukcesu ma być kręgosłup drużyny tworzony przez Martina Odegaarda, Declana Rice'a oraz Bukayo Sakę. Arsenal musi udowodnić, że wyciągnął wnioski z poprzednich lat, gdy tracił impet na ostatniej prostej. Obecna struktura zespołu i odporność psychiczna sugerują, że londyńczycy są gotowi, by przestać patrzeć za siebie i zacząć pisać nową historię europejskiego futbolu. Wszystkie karty są w rękach Mikela Artety.
