Lille OSC zmarnowało wielką szansę na umocnienie się w czołówce Ligue 1. Zespół gospodarzy tylko zremisował 1:1 z Le Havre AC, choć przez długie fragmenty spotkania dominował na boisku. Bramkę dla miejscowych zdobył Hákon Arnar Haraldsson, ale odpowiedź gości była błyskawiczna.
Spotkanie na Stade Pierre-Mauroy zaczęło się od ataków Lille, które regularnie ostrzeliwało bramkę Mory’ego Diawa. W 29. minucie Romain Perraud świetnie dograł w pole karne, a Haraldsson sprytnym strzałem wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Radość nie trwała jednak długo. Kilka minut później Issa Soumaré wykorzystał błąd w kryciu islandzkiego pomocnika i niepilnowany uderzył głową do siatki, doprowadzając do wyrównania. Le Havre, które przyjechało z serią dziewięciu meczów bez wygranej, postawiło twarde warunki.
Niewykorzystany potencjał i powrót Giroud
W drugiej połowie Lille dążyło do zwycięstwa, ale brakowało im skuteczności. Haraldsson ponownie trafił w obramowanie bramki, a Matias Fernandez-Pardo nie potrafił skierować piłki do siatki w dogodnej sytuacji. Trener gospodarzy szukał ratunku na ławce rezerwowych, wprowadzając na boisko Oliviera Giroud. Doświadczony napastnik zastąpił aktywnego wcześniej Félixa Correię, jednak nie zdołał odmienić losów rywalizacji. Intensywność gry Lille wyraźnie spadła w końcowej fazie meczu, co pozwoliło gościom dowieźć cenny punkt do końca.
Podział punktów jest szczególnie bolesny dla Lille w kontekście walki o europejskie puchary. Zespół wskoczył tymczasowo na trzecie miejsce w tabeli, ale stracił okazję na wypracowanie bezpiecznej przewagi nad Olympique Lyon i Stade Rennes. Rywale ci zmierzą się ze sobą jeszcze tego samego wieczoru, co oznacza, że sytuacja w górnej części zestawienia Ligue 1 pozostaje niezwykle napięta. Le Havre natomiast dopisało do swojego konta punkt, który może okazać się kluczowy w walce o uniknięcie degradacji.
