McLaren wyrasta na największego pechowca ostatnich tygodni po tym, jak Lando Norris i Oscar Piastri nie zdołali nawet wystartować w Grand Prix Chin. Jak donoszą media, oba bolidy zostały unieruchomione przez awarie akumulatorów dostarczonych przez Mercedes HPP. Zespół musiał bezradnie przyglądać się, jak ich maszyny są wycofywane z pól startowych jeszcze przed zapaleniem się zielonych świateł w Szanghaju.
Szczegółowe dochodzenie przeprowadzone przez inżynierów Mercedesa wykazało, że choć oba problemy dotyczyły strony elektrycznej jednostki napędowej, miały one zupełnie inny charakter. W bolidzie Lando Norrisa doszło do błędu oprogramowania, który całkowicie zablokował akumulator. Element ten jest trwale uszkodzony i musiał zostać wycofany z puli dostępnych części. To fatalna wiadomość dla Brytyjczyka, który stracił jedną z trzech dostępnych na ten sezon baterii, co może skutkować karami w dalszej części rywalizacji.
Dwa różne dramaty w jednej stajni
Sytuacja Oscara Piastriego wygląda nieco inaczej, choć skutek na torze był identyczny. W jego przypadku zawiodła strona sprzętowa, a konkretnie komponent pomocniczy łączący się z akumulatorem. W obozie McLarena panuje jednak umiarkowany optymizm, ponieważ istnieje szansa, że po naprawie tej konkretnej części sama bateria Australijczyka będzie mogła wrócić do użytku. Andrea Stella określił jednoczesną awarię tego samego układu w dwóch samochodach jako zdarzenie wyjątkowe i niezwykle bolesne dla wizerunku ekipy.
Lando Norris przyznał przed nadchodzącym wyścigiem w Japonii, że niedziela w Chinach była dla wszystkich ogromnym ciosem. Kierowca podkreślił, że najbardziej boli fakt, iż awarie były całkowicie poza kontrolą zawodników. Zespół z Woking wspólnie z HPP pracował intensywnie nad zrozumieniem przyczyn tych usterek, aby uniknąć powtórki w Suzuce. Norris zaznaczył, że nikt nie chce zaczynać niedzieli w taki sposób, ale ekipa musi wyciągnąć wnioski z tej lekcji i skupić się na kolejnym starcie.
