Koniec pewnej ery w Melbourne. Craig Tiley porzuca Australian Open dla USA

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
17 lutego 2026 13:35
Koniec pewnej ery w Melbourne. Craig Tiley porzuca Australian Open dla USA
Źródło: tennis365.com

Craig Tiley odchodzi z funkcji dyrektora Australian Open oraz szefa Tennis Australia. Ceniony działacz przenosi się do Stanów Zjednoczonych, gdzie obejmie stanowisko dyrektora generalnego USTA.

Spekulacje o odejściu Tileya krążyły w kuluarach już podczas tegorocznego turnieju w Melbourne Park, choć początkowo były dementowane przez najwyższych urzędników. Sam zainteresowany w wywiadach unikał jednoznacznych deklaracji, nie chcąc podsycać plotek w trakcie trwania imprezy. Teraz sytuacja nabrała tempa, a serwis The First Serve ogłosił, że sprawa jest już przesądzona. Oficjalny komunikat amerykańskiej federacji tenisowej ma zostać opublikowany w przyszłym tygodniu, co zakończy trwającą od grudnia sagę transferową w świecie tenisa.

Urodzony w RPA menedżer budował potęgę Australian Open przez ostatnie dwadzieścia lat, a od 2013 roku łączył rolę dyrektora turnieju z funkcją CEO Tennis Australia. Jego odejście wymusi na Australijczykach głębokie zmiany strukturalne. Eksperci przewidują, że dotychczasowe obowiązki Tileya zostaną rozdzielone pomiędzy dwie osoby. Mało prawdopodobne wydaje się, by federacja zdecydowała się na desperacki krok zatrzymania go w ostatniej chwili, skoro przenosiny do USTA są określane mianem „done deal” przez dobrze poinformowane źródła radiowe.

Tiley zostawia australijski tenis w doskonałej kondycji po wyjątkowo udanej edycji turnieju wielkoszlemowego, która przyciągnęła tłumy kibiców. Mimo sukcesów organizacyjnych, działacz zdecydował się na nowe wyzwanie zawodowe za oceanem. Linda Pearce z The First Serve podkreśla, że choć w Melbourne wielu nie wierzyło w taki scenariusz, amerykańscy informatorzy od początku byli pewni swego. Teraz Tennis Australia musi przygotować się na życie bez człowieka, który przez dekadę trzymał w swoich rękach wszystkie najważniejsze sznurki tamtejszego sportu.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!