Wydawało się, że po opuszczeniu West Hamu Łukasz Fabiański skupi się na poszukiwaniu nowego klubu, ale polski bramkarz na razie zaskakuje w zupełnie innej roli. Zamiast na zielonej murawie, 40-latka można było zobaczyć na... parkiecie koszykarskim, gdzie mierzył się z nietypowymi rywalami. To jednak nie oznacza końca jego piłkarskiej drogi, bo weteran ma jasno sprecyzowane plany na przyszłość.
W skrócie:
- Łukasz Fabiański, po zakończeniu kotraktu w West Ham, wziął udział w charytatywnym meczu koszykówki.
- Wydarzenie zorganizowane przez Marcina Gortata upamiętniało 25. rocznicę przystąpienia Polski do NATO, a rywalami gwiazd byli żołnierze Paktu.
- Mimo sportowej odskoczni, Fabiański odrzucił ofertę Legii Warszawa i zamierza kontynuować karierę piłkarską w Anglii.
Rękawice na kołku, piłka w koszu? Niespodziewany ruch Fabiańskiego!
Co robi 40-letni bramkarz klasy premium po rozstaniu z klubem Premier League? Odpowiedź w przypadku Łukasza Fabiańskiego jest co najmniej nietypowa. Były golkiper Arsenalu i West Hamu przyjął zaproszenie od legendy NBA, Marcina Gortata, i wystąpił w niezwykłym meczu koszykówki. W łódzkiej Atlas Arenie jego drużyna, w skład której wchodzili też inni celebryci, zmierzyła się z zespołem złożonym z żołnierzy NATO.
Mecz był nie tylko pokazem sportowych umiejętności, ale przede wszystkim uczczeniem 25. rocznicy dołączenia Polski do struktur sojuszu wojskowego. Emocji nie brakowało – ostatecznie zespół Fabiańskiego wydarł zwycięstwo rywalom wynikiem 67-64. Co ciekawe, Fabiański nie był jedynym znanym piłkarzem na parkiecie. Obok niego wystąpiła również legenda Borussii Dortmund i reprezentacji Polski, Jakub Błaszczykowski.
Stara miłość nie rdzewieje, czyli jak Jordan zrobił z Fabiana bramkarza
Okazuje się, że występ Fabiańskiego z piłką do kosza to nie przypadek. Polski bramkarz od dziecka jest wielkim fanem tej dyscypliny. Jak sam przyznał, dorastał, oglądając legendarne Chicago Bulls z lat 90. i popisy Michaela Jordana oraz Scottiego Pippena. To właśnie wtedy, w szkole podstawowej, zaczął regularnie grać.
Co więcej, Fabiański uważa, że to właśnie uliczna koszykówka z braćmi pomogła mu wypracować cechy, które uczyniły go bramkarzem światowej klasy. Chwytność, praca nóg, refleks – te elementy, kluczowe pod koszem, okazały się bezcenne również między słupkami. Kto by pomyślał, że drybling na podwórku może być fundamentem kariery w Premier League?
A co z przyszłością? Legia na "nie", Anglia wciąż marzeniem
Podczas gdy Fabiański bawił się na parkiecie, kibice w Polsce zacierali ręce na jego ewentualny powrót do Ekstraklasy. Jak się jednak okazało, nic z tego. Michał Żewłakow, dyrektor sportowy Legii Warszawa, oficjalnie potwierdził, że klub złożył ofertę byłemu reprezentantowi Polski. Została ona jednak odrzucona.
Powód? Fabiański, mimo 40 lat na karku, chce kontynuować swoją przygodę w Anglii. To odważna deklaracja, która stawia go w niepewnej sytuacji. Pozostaje otwartym pytanie, czy weteran wkraczający w zmierzch swojej długiej i pełnej sukcesów kariery zdoła wzbudzić zainteresowanie klubu z Premier League. Na razie jedno jest pewne – ambicji i formy, nie tylko tej piłkarskiej, z pewnością mu nie brakuje.
