Mistrzowie Polski, Lech Poznań, ruszają na łowy przed kluczowymi kwalifikacjami do Ligi Mistrzów. Na celowniku „Kolejorza” znalazł się młody i obiecujący skrzydłowy z francuskiej Ligue 1. Mowa o Tiago Moraisie z LOSC Lille, jednak droga do finalizacji tego transferu jest wyboista i pełna finansowych pułapek.
W skrócie:
- Lech Poznań jest poważnie zainteresowany pozyskaniem 21-letniego portugalskiego skrzydłowego, Tiago Moraisa.
- Barierą jest cena – LOSC Lille oczekuje za swojego zawodnika aż 6 milionów euro.
- Poznański klub rozważa formułę wypożyczenia z opcją wykupu, ale na znacznie niższych warunkach finansowych.
6 milionów euro za ławkę rezerwowych? Lech Poznań mierzy wysoko, ale portfel mówi "stop"
Przygotowania do walki o europejskie puchary w Poznaniu idą pełną parą. Lech nie zamierza być tylko tłem dla potęg i sonduje rynek w poszukiwaniu realnych wzmocnień. Jednym z głównych celów stał się Tiago Morais, 21-letni lewoskrzydłowy, którego kartę zawodniczą posiada francuskie Lille. To nie jest jednak prosta operacja. Francuzi, którzy na początku 2024 roku zapłacili za Portugalczyka Boaviście 3 miliony euro, teraz chcieliby podwoić tę kwotę. Sześć milionów to cena, która dla polskiego klubu jest, mówiąc wprost, zaporowa.
Dlatego w gabinetach przy Bułgarskiej zrodził się plan B. Lech sonduje możliwość wypożyczenia zawodnika z opcją wykupu. To klasyczna "przymiarka" – sprawdzimy gościa w naszej lidze, zobaczymy, jak wpasuje się w taktykę i atmosferę, a jeśli odpali, usiądziemy do stołu. Problem w tym, że nawet kwota wykupu musiałaby być znacznie niższa niż żądania Lille. Czy Francuzi, znani z twardych negocjacji, pójdą na taki układ? Czas pokaże, ale Lech nie może sobie pozwolić na przepłacanie.
Objawienie w Portugalii, rezerwowy we Francji. Kogo właściwie chce Lech?
Paradoks tej sytuacji polega na tym, kim Tiago Morais był w ostatnim sezonie, a kim jest dla swojego obecnego pracodawcy. Zeszły sezon spędził na wypożyczeniu w portugalskim Rio Ave, gdzie był kluczową postacią. Rozegrał 35 spotkań i strzelił 5 bramek, co jest solidnym wynikiem dla młodego skrzydłowego. Rio Ave chciało go zatrzymać na stałe, ale nie było w stanie sprostać wymaganiom finansowym Lille.
Po powrocie do Francji jego sytuacja wygląda jednak zgoła inaczej. W barwach Lille zagrał zaledwie cztery krótkie mecze, z czego trzy w Ligue 1. To pokazuje, że na ten moment jest jedynie uzupełnieniem składu. Lech widzi w nim potencjał, ale ryzyko jest spore.
Czy warto inwestować duże pieniądze w gracza, który nie łapie się do składu w swoim klubie? Z drugiej strony, Morais nie jest jedynym nazwiskiem na liście życzeń "Kolejorza". Wśród obserwowanych lewoskrzydłowych znajdują się także:
- Emil Konradsen Ceide
- Gaspar Campos
- Luquinhas
- Kamil Jóźwiak
Szeroka lista kandydatów świadczy o tym, że dyrektorzy sportowi Lecha odrabiają pracę domową i nie stawiają wszystkiego na jedną kartę.
