W padoku Formuły 1 wrze po ostatnich doniesieniach o wpływie systemów samouczących się na wyniki wyścigów. Kierowcy tacy jak Oscar Piastri z McLarena czy George Russell z Mercedesa otwarcie przyznają, że czują się bezsilni w starciu z algorytmami sterującymi jednostkami napędowymi.
Sytuacja stała się krytyczna podczas GP Belgii na torze Spa, gdzie specyfika obiektu obnażyła wady nowych regulacji. Systemy machine learning, które mają optymalizować zużycie energii, zaczęły podejmować decyzje zaskakujące samych zawodników. Algorytmy uczą się na podstawie poprzednich okrążeń, a nawet okrążeń wyjazdowych, co sprawia, że każda minimalna zmiana wiatru czy stylu jazdy drastycznie zmienia zachowanie bolidu na prostej.
Bunt przeciwko algorytmom w kokpicie
Oscar Piastri nie gryzł się w język, oceniając obecny stan rywalizacji, w której o ułamkach sekund decyduje oprogramowanie, a nie talent. „Kiedy o ustawieniu na starcie decydują komputery, które zachowują się dobrze lub źle, to jest to dość słaby sposób na ściganie się” – stwierdził kierowca McLarena. Zawodnik podkreślił, że frustrujące jest poczucie braku kontroli, gdy po idealnie przejechanych zakrętach traci się dwie dziesiąte sekundy na prostej tylko dlatego, że silnik „uznał” taką strategię za lepszą.
Podobne zdanie ma aktualny mistrz świata, Lando Norris, który zauważa, że era wygrywania dzięki „największym jajom” odeszła do lamusa na rzecz poprawnej obsługi skomplikowanego silnika. „Wiele rzeczy jest poza twoją kontrolą. To wstyd, że tyle czynników może dyktować twoje tempo w kwalifikacjach. To nie zależy od kierowcy. Chodzi tylko o nadzieję, że będziesz miał szczęście i jednostka napędowa zrobi to, co powinna, a nie coś głupiego” – podsumował Norris.
Szef McLarena, Andrea Stella, przyznaje, że nawet zespoły nie zawsze rozumieją, dlaczego dochodzi do odchyleń w dostarczaniu mocy. Algorytmy są tak czułe na parametry zewnętrzne, jak choćby czołowy wiatr, że potrafią zmienić punkt hamowania przed zakrętem, spowalniając bolid o 10 km/h przed wejściem w łuk. Choć nadchodzące wyścigi na Węgrzech i w Holandii mogą złagodzić problem, inżynierowie ostrzegają, że te cechy są wpisane w DNA obecnych przepisów.
