Wisła Kraków jest już pewna gry w Ekstraklasie, nieoficjalnie ma nawet dogadanych kilku nowych zawodników — jednak kibice „Białej Gwiazdy” na oficjalne ogłoszenia transferów będą musieli jeszcze poczekać.
Za kulisami krakowskiego klubu trwają intensywne prace nad wzmocnieniem składu. Według nieoficjalnych informacji Biała Gwiazda zdążyła już porozumieć się z dwoma, a niekiedy słyszy się, że z trzema nowymi zawodnikami — wśród nich ma być napastnik.
Podpisanie umów to kwestia najbliższych dni. Klub nie zamierza jednak oficjalnie ogłaszać żadnych ruchów kadrowych przed zakończeniem trwającego sezonu, więc kibice muszą uzbroić się w cierpliwość.
Samo świętowanie awansu z Betclic 1. Ligi to jedno — ale Ekstraklasa rządzi się prawami, które historycznie nie sprzyjają debiutantom. Wystarczy spojrzeć na miniony sezon: zarówno Nieciecza, jak i Arka Gdynia po zaledwie jednym roku pożegnały się z najwyższą klasą rozgrywkową. Na polu bitwy pozostała jedynie Wisła Płock, ale i ta w końcówce sezonu sprawiała wrażenie drużyny, której daleko od tej, jaką widać było jesienią.
Wisła staje przed typowym dla beniaminków dylematem. W kadrze pozostają zawodnicy z kontraktami negocjowanymi na warunki pierwszoligowe, a klub jednocześnie musi inwestować w nowe wzmocnienia — nie dysponując jednak środkami pozwalającymi na zakupy za duże kwoty. Sytuację komplikuje dodatkowo fakt, że przychody z rozgrywek pierwszoligowych są nieporównywalnie niższe od ekstraklasowych, co już na starcie ogranicza możliwości tych, co wracają do elity.
Warto zaznaczyć, że jeden spadkowicz z Ekstraklasy może liczyć na wyższą łączną premię niż cała pierwsza liga razem wzięta, co obrazuje przepaść finansową między obiema klasami.
