Kevin Durant wrócił do Phoenix w barwach Houston Rockets, ale sobotnie starcie z Suns, zakończone porażką 99:102, nie było dla niego wyjątkowym przeżyciem. Po spotkaniu 38-letni skrzydłowy przyznał jednak, że tęskni za miastem, w którym mieszkał przez dwa i pół roku.
Durant zakończył spotkanie z double-double: zdobył 21 punktów i zanotował 10 zbiórek. Zagrał przeciwko drużynie, w której spędził dwa i pół sezonu.
„To zwykły mecz”
Po spotkaniu Durant odniósł się do emocji związanych z powrotem do dawnego domu. Zaznaczył, że sam mecz nie miał dla niego szczególnego znaczenia, ale pobyt w Phoenix wspomina bardzo dobrze.
To normalny, zwykły mecz. Grałem tu przez dwa i pół roku, stary. Nie ma co robić z tego wielkiej sprawy. Uwielbiałem mieszkać w Phoenix. Tęsknię za tym każdego dnia, szczerze mówiąc. To moje ulubione miejsce spośród tych, w których mieszkałem, grając w NBA. Poza tym nie mam z nikim tutaj żadnych problemów
W Phoenix Durant nie osiągnął dużego sukcesu mimo wysokich oczekiwań. W jego ostatnim roku w Suns nie awansowali do play-offów, a najdalej dotarli do drugiej rundy w 2023 roku, podczas jego premierowych rozgrywek w klubie. Latem 2025 roku Durant trafił w wymianie do Rockets, z którymi rozpoczyna drugi sezon. Notuje średnio 20,8 punktu, 5,7 zbiórki i 3,1 asysty na mecz, a Houston zaczęło te zmagania bilansem 7–3 po pierwszych dziesięciu spotkaniach.