Po latach spędzonych we Włoszech, 47-krotny reprezentant Polski Karol Linetty oficjalnie stał się wolnym zawodnikiem, co natychmiastowo ożywiło spekulacje na temat jego powrotu do Ekstraklasy. Głównym zainteresowanym ma być Lech Poznań, jednak droga do domu wydaje się być wyboista i, przede wszystkim, kosztowna.
W skrócie:
- Torino oficjalnie poinformowało, że nie przedłuży kontraktu z Karolem Linettym, co czyni go wolnym agentem.
- Lech Poznań jest silnie łączony z powrotem swojego byłego zawodnika, jednak klub zaprzeczył plotkom, wskazując na zbyt wysokie zarobki piłkarza.
- Pojawiają się sprzeczne doniesienia: dyrektor sportowy Lecha studzi emocje, podczas gdy w mediach krążą kwoty rzędu pół miliona euro za sam podpis.
Powrót króla czy finansowa utopia? Linetty na radarze Lecha, ale...
To już oficjalne: Karol Linetty i Torino FC idą w swoje strony. Włoski klub w poniedziałkowym oświadczeniu potwierdził to, o czym plotkowano od dawna – współpraca z polskim pomocnikiem nie będzie kontynuowana. Co to oznacza w praktyce? Mimo że jego umowa formalnie obowiązuje do 30 czerwca 2025 roku, Linetty już teraz może szukać nowego pracodawcy, a co najważniejsze, potencjalny kupiec nie będzie musiał płacić za niego ani centa kwoty odstępnego.
Taka sytuacja to woda na młyn dla klubów, które marzą o sprowadzeniu gracza z takim CV. Naturalnym kierunkiem w medialnych spekulacjach stał się Lech Poznań. Problem w tym, że "Kolejorz" szybko ugasił zapał kibiców. Władze klubu miały zaprzeczyć tym doniesieniom, sugerując, że zawodnik o statusie 47-krotnego reprezentanta kraju zarabia po prostu zbyt dużo, jak na realia klubu walczącego w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Czy to tylko gra pozorów i typowe, transferowe zasłony dymne?
Pół miliona euro na stole? Rząsa studzi emocje, Borek dolewa oliwy do ognia
Podczas gdy Lech oficjalnie dystansuje się od tematu, z drugiej strony napływają informacje, które rozpalają wyobraźnię. Dziennikarz Mateusz Borek zasugerował, że szanse na powrót Linetty'ego są znaczące. Spekuluje on nawet o konkretnych kwotach: pomocnik miałby otrzymać pół miliona euro jako bonus za sam podpis pod kontraktem oraz roczną pensję na podobnym poziomie. Te doniesienia stoją w ostrej sprzeczności ze słowami dyrektora sportowego Lecha, Tomasza Rząsy, który jeszcze miesiąc temu stwierdził, że Linetty znajduje się "poza zasięgiem finansowym klubu".
| Kiedy? | Kluczowa informacja | Źródło |
|---|---|---|
| 74 dni temu | Pierwsze plotki o odejściu po sezonie i zainteresowaniu polskich klubów. | CalcioMercato.com |
| 69 dni temu | Spekulacje o ofercie 0,5 mln € za podpis i 0,5 mln € pensji rocznej. | Mateusz Borek |
| 32 dni temu | Dyrektor Rząsa stwierdza, że zawodnik jest "poza zasięgiem" Lecha. | x.com |
| 30 min temu | Torino oficjalnie potwierdza odejście Linetty'ego, Lech zaprzecza. | Oficjalny komunikat |
Sytuacja jest więc dynamiczna i pełna sprzeczności. Z jednej strony mamy twarde stanowisko klubu, który musi liczyć każdą złotówkę, a z drugiej – wolnego zawodnika z sentymentem do dawnego miejsca i medialne przecieki o potężnych pieniądzach. Kibice Lecha muszą uzbroić się w cierpliwość, bo ta transferowa karuzela dopiero się rozkręca.
