Wimbledon 2026 dostarcza emocji, których nikt się nie spodziewał. Podczas gdy w turnieju kobiet pewne jest wyłonienie nowej mistrzyni, oczy ekspertów zwrócone są na męską drabinkę i niespodziewanego bohatera, który wrócił z niebytu dzięki specjalnemu zaproszeniu.
John McEnroe, legenda światowego tenisa, postanowił publicznie podziękować organizatorom za przyznanie dzikiej karty Grigorowi Dimitrovowi. Bułgar, który rok temu musiał wycofać się z meczu z Jannikiem Sinnerem z powodu bolesnej kontuzji mięśnia piersiowego, przechodził przez sportowe piekło. Jego ranking drastycznie spadł, ale forma prezentowana na trawiastych kortach w Londynie udowadnia, że wciąż należy do światowej elity, mimo że przed turniejem legitymował się fatalnym bilansem meczów 4-9 w całym sezonie.
„Przede wszystkim chcę podziękować All England Club za przyznanie mu dzikiej karty po tym, co stało się w zeszłym roku. To był prawdopodobnie najlepszy mecz, jaki kiedykolwiek rozegrał, a potem zerwał mięsień. To był totalny koszmar” – ocenił John McEnroe na antenie BBC. Amerykanin podkreślił, że niska pozycja Dimitrova w rankingu nie wynika z braku umiejętności, lecz z problemów zdrowotnych, które regularnie hamują karierę byłej rakiety numer trzy na świecie.
Powrót do czołówki i walka o ćwierćfinał
Dimitrov w drodze do czwartej rundy odprawił już takich zawodników jak Matteo Berrettini czy Jakub Mensik. Dzięki tym zwycięstwom Bułgar, zajmujący obecnie 144. miejsce w rankingu ATP, zapewnił sobie powrót do czołowej 150 zestawienia. McEnroe zauważa, że Dimitrov dysponuje arsenałem zagrań, który wciąż budzi respekt u najgroźniejszych rywali. „Ma świetny slice i większą siłę gry, niż mogłoby się wydawać. Porusza się naprawdę dobrze i jest niezwykle elastyczny” – dodał ekspert, wskazując na atuty 35-latka.
Teraz przed Bułgarem kluczowe starcie z reprezentantem gospodarzy, Arthurem Ferym. Stawka jest ogromna, ponieważ wygrana pozwoli Dimitrovowi wyrównać liczbę zwycięstw odniesionych w całym obecnym roku kalendarzowym. Jeśli utrzyma dyspozycję, którą zachwycił McEnroe, jego marsz w górę rankingu będzie kontynuowany, a historia o powrocie po fatalnej kontuzji stanie się jednym z najważniejszych punktów tegorocznego Wimbledonu.
