Reprezentacja Francji może przystąpić do ćwierćfinałowego starcia z Marokiem bez jednego ze swoich najważniejszych zawodników. Aurélien Tchouaméni zmaga się z urazem uda, który stawia jego występ pod dużym znakiem zapytania. Sztab medyczny robi wszystko, by postawić pomocnika na nogi przed czwartkowym meczem w Bostonie.
Sytuacja jest poważna, co potwierdził asystent trenera Guy Stéphan podczas poniedziałkowej konferencji prasowej. Zawodnik Realu Madryt nabawił się urazu pod koniec zeszłego tygodnia i obecnie trenuje indywidualnie. Francuzi wygrali w 1/8 finału z Paragwajem 1:0, ale radość ze zwycięstwa zmąciły doniesienia o stanie zdrowia kluczowego gracza środka pola. Czasu na regenerację jest wyjątkowo mało, a intensywność turnieju nie pomaga w szybkim powrocie do pełnej sprawności.
Problemy kadrowe Didiera Deschampsa
„Zobaczymy każdego dnia, jak goi się jego kontuzja. Biorąc pod uwagę mecz w czwartek, jesteśmy nieco gonić przez czas” – przyznał otwarcie Guy Stéphan. Brak Tchouaméniego to niejedyny kłopot, ponieważ w kadrze brakuje także kontuzjowanego Marcusa Thurama. Jeśli pomocnik Realu Madryt nie zagra, jego miejsce zajmie prawdopodobnie Manu Koné z AS Roma. To jednak generuje kolejne ryzyko, ponieważ Koné ma już na koncie żółtą kartkę i kolejne upomnienie wykluczy go z ewentualnego półfinału.
Mecz na Gillette Stadium będzie rewanżem za półfinał mistrzostw świata z 2022 roku, w którym Francja pokonała Maroko 2:0. Tym razem stawka jest równie wysoka, a osłabiona druga linia Les Bleus może mieć trudności z zatrzymaniem zdeterminowanych rywali. Sztab szkoleniowy liczy na to, że Tchouaméni wróci do treningów z grupą najpóźniej w środę, co dałoby cień nadziei na jego obecność w kadrze meczowej. Decyzja o występie zapadnie prawdopodobnie w ostatniej chwili przed pierwszym gwizdkiem.
