Legia Warszawa odniosła efektowne zwycięstwo nad Radomiakiem Radom 4:1, jednak trener Edward Iordanescu nie krył po meczu irytacji. Choć wynik na tablicy świetlnej mógł cieszyć kibiców, szkoleniowiec jasno podkreślił, że jego drużyna wciąż musi popracować nad koncentracją.
Zwycięstwo z zastrzeżeniami
Legioniści rozstrzygnęli spotkanie dość szybko. Do siatki rywala trafiali kolejno Elitim, Szymański, Rajović i Wszołek z rzutu karnego. Goście odpowiedzieli dopiero w doliczonym czasie gry, gdy honorowego gola zdobył Dieguez.
– „Nie możemy pozwalać sobie na takie sytuacje. Prowadzimy wysoko, a mimo to w końcówce tracimy gola. To mnie denerwuje, bo koncentracja musi trwać od pierwszej do ostatniej minuty” – mówił po meczu Edward Iordanescu.
Dyscyplina i kontrola priorytetem
Szkoleniowiec podkreślił na konferencji pomeczowej, że nie chodzi wyłącznie o wynik, ale o sposób, w jaki Legia prowadzi swoje mecze.
– „Zwycięstwo jest ważne, ale styl i organizacja gry również. Chcę widzieć drużynę, która panuje nad wydarzeniami przez pełne 90 minut” – zaznaczył.
Ta filozofia ma być fundamentem budowania Legii pod wodzą Iordanescu – drużyny dominującej, ale jednocześnie zdyscyplinowanej i odpornej na rozluźnienie, które może mieć niekiedy bardzo negatywne skutki.
Dzięki zwycięstwu stołeczny zespół ma już 10 punktów w sześciu meczach i pozostaje w grze o czołowe lokaty. Na prowadzeniu znajduje się Wisła Płock (16 punktów), a tuż za nią Cracovia i Korona Kielce. Legia musi więc konsekwentnie punktować, by dogonić liderów.
