VfB Stuttgart przygotowuje się do pierwszego meczu fazy pucharowej Ligi Europy przeciwko Celticowi. Sebastian Hoeneß oraz Ermedin Demirovic przyznają, że wyjazd do Glasgow to wyjątkowe wydarzenie.
Trener Sebastian Hoeneß nie ukrywa, że Szkoci to jeden z najtrudniejszych przeciwników, na jakich jego zespół mógł trafić w tej fazie rozgrywek. Celtic jest w gazie i ma za sobą serię dziesięciu meczów bez porażki. Niemiecki szkoleniowiec docenia jednak prestiż rywala oraz legendarny stadion Parkhead. Hoeneß uważa, że gra na tak ogromnym obiekcie przy wybitnej atmosferze jest dla jego piłkarzy najwyższą motywacją. To właśnie dla takich spotkań Stuttgart walczył o awans do europejskich pucharów.
Podczas konferencji prasowej Hoeneß wrócił pamięcią do czasów, gdy prowadził młodzieżową drużynę Bayernu Monachium do lat 19. Wtedy również mierzył się z Celtikiem w Glasgow, a na trybunach towarzyszył mu jego wychowanek Angelo Stiller. Wieczorem wspólnie oglądali mecz pierwszej drużyny, co zostawiło w nim trwały ślad. Teraz wraca tam w roli trenera seniorskiego zespołu Bundesligi, gotowy na starcie z ekipą, która od tygodni dominuje na krajowym podwórku i nie zamierza zwalniać tempa w Europie.
Ermedin Demirovic podziela entuzjazm swojego trenera i podkreśla, że Parkhead to jeden z tych stadionów, które jako dziecko oglądał tylko w telewizji. Napastnik uważa starcie z Celtikiem za absolutny hit tej rundy. Choć zawodnicy Stuttgartu są przyzwyczajeni do gorącego dopingu na własnym obiekcie, Demirovic spodziewa się w Szkocji czegoś zupełnie innego. Piłkarze z Bundesligi chcieli uniknąć baraży, ale możliwość gry w tak historycznym miejscu traktują jako nagrodę i szansę na pokazanie swojej jakości.
