Ousmane Dembélé wyrasta na centralną postać konfliktu wewnątrz Paris Saint-Germain po tym, jak publicznie skrytykował postawę swoich kolegów z drużyny. Jak donoszą media, jego słowa o indywidualizmie wywołały natychmiastową reakcję sztabu i zawodników.
Wszystko zaczęło się po lutowej porażce 1:3 ze Stade Rennais. Dembélé stwierdził wtedy wprost, że zespół musi przestać grać pod siebie i wrócić do stawiania klubu na pierwszym miejscu. Te słowa uderzyły w fundamenty szatni, a media szybko zaczęły spekulować, że głównym celem ataku był Désiré Doué. Reakcja trenera była błyskawiczna. Luis Enrique uznał pomeczowe komentarze za bezwartościowe, a Joao Neves dodał, że takie rzeczy mówi się prosto w twarz, a nie przed kamerami.
Dembélé nie zamierza przepraszać za mocne słowa
Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej zawodnik został zapytany, czy żałuje wywołania tak dużego zamieszania. Dembélé odparł, że nie żałuje niczego, bo jego zdaniem to jedyna droga, aby Paris Saint-Germain mogło wygrywać. Piłkarz uważa, że to jedno zdanie skierowane do całej grupy przyniosło oczekiwany efekt. Choć przyznał, że w niektórych meczach brakowało kluczowych podań, to po wspólnej rozmowie sytuacja została wyjaśniona. Teraz zespół ma charakteryzować odporność, o której stale przypomina im menedżer.
