Jérémy Jacquet oficjalnie przenosi się do Liverpoolu za gigantyczną kwotę 65 mln euro. Francuski obrońca potwierdził, że rozmowy z klubem prowadzonym przez Arne Slota trwały od wielu miesięcy. Transfer młodzieżowego reprezentanta Francji kończy spekulacje dotyczące jego przyszłości w Stade Rennais.
Środkowy obrońca w rozmowie z Ouest-France przyznał, że Liverpool nie był jedynym klubem walczącym o jego podpis. Jacquet potwierdził zainteresowanie ze strony Manchesteru United oraz Chelsea. Wybór padł jednak na Anfield, ponieważ zawodnik obawiał się zbyt szerokiej kadry w Londynie. Piłkarz zaznaczył, że negocjacje nie były nagłym zwrotem akcji, lecz długofalowym procesem, który ostatecznie przekonał go do projektu sportowego przedstawionego przez władze The Reds.
Kontuzja i walka z czasem przed debiutem
Ostatnie miesiące we Francji nie były dla zawodnika łatwe ze względu na poważny uraz barku odniesiony w lutym. Jacquet musiał poddać się operacji wiosną, co wykluczyło go z gry w końcówce sezonu Ligue 1. Mimo problemów zdrowotnych Liverpool zdecydował się sfinalizować transakcję podczas zimowego okna transferowego. Piłkarz deklaruje, że rehabilitacja przebiega zgodnie z planem i będzie w pełni sił na rozpoczęcie okresu przygotowawczego z nowym zespołem.
Decyzja o transferze zapadła mimo słabszej postawy Liverpoolu w obronie tytułu mistrzowskiego Premier League pod wodzą Arne Slota. Jacquet podkreślił, że kluczowa była dla niego historia klubu oraz konkretna wizja rozwoju, jaką zaprezentował mu zarząd. Do powrotu na boisko pozostał mu miesiąc pracy z fizjoterapeutami. Francuz jest przekonany, że zdąży zbudować formę przed pierwszymi meczami w barwach najbardziej utytułowanego klubu w Anglii.
