Giannis Antetokounmpo otwarcie mówi o swojej przyszłości w reprezentacji Grecji przed nadchodzącym okienkiem FIBA. Lider Miami Heat wyjaśnił powody swojej ostatniej nieobecności i zadeklarował gotowość do walki o awans na mistrzostwa świata.
Sytuacja kadry Grecji stała się dramatyczna po niespodziewanych porażkach z Rumunią oraz Portugalią. Antetokounmpo przyznał w podcaście AnesTea, że sztab szkoleniowy popełnił błąd, lekceważąc niżej notowanych rywali. Gwiazdor NBA nie pojawił się na parkiecie w tych spotkaniach, ponieważ nie otrzymał powołania. Sztab wierzył, że mecze te okażą się łatwymi zwycięstwami, które można odnieść bez największej gwiazdy. Rzeczywistość okazała się brutalna, a teraz Grecy muszą szukać punktów w starciach z Ukrainą i Hiszpanią.
Kontrakty z NBA barierą nie do przeskoczenia
Oprócz braku powołania, kluczową rolę odgrywają kwestie finansowe związane z ubezpieczeniem gigantycznej umowy zawodnika. Giannis podkreślił, że federacje Serbii czy Finlandii bez problemu opłacają wymagane kwoty za swoich graczy z USA. „Wiele osób o tym nie wie, ale aby grać w reprezentacji, trzeba opłacić ubezpieczenie. Jeśli doznam kontuzji w meczu FIBA, ubezpieczenie musi pokryć mój kontrakt z Miami Heat” – wyjaśnił dwukrotny MVP ligi, wskazując na różnice w przepisach dotyczących graczy NBA i Euroligi.
Mimo wcześniejszych problemów, Antetokounmpo deklaruje chęć powrotu do drużyny narodowej pod wodzą Vassilisa Spanoulisa. Zawodnik przypomniał, że wystąpił w 10 z 12 turniejów, na które był powoływany w przeszłości. „Jeśli zostanę powołany, najprawdopodobniej tam będę. Jedźmy wygrać te mecze i zakwalifikujmy się na mistrzostwa świata” – zapowiedział Giannis. Grecja zmierzy się z Ukrainą 28 sierpnia, a trzy dni później podejmie reprezentację Hiszpanii w meczach o najwyższą stawkę.
