Charlotte Hornets przechodzi przez potężne trzęsienie ziemi po tym, jak LaMelo Ball został oddany do Minnesota Timberwolves. Brandon Miller postanowił publicznie zabrać głos w sprawie transferu, który zszokował środowisko NBA. Jak donosi Road Trippin' Show, rozstanie z kluczowym zawodnikiem odbiło się szerokim echem w szatni zespołu.
Miller nie ukrywa, że pożegnanie z bliskim kolegą było dla niego bolesnym doświadczeniem, choć akceptuje brutalne reguły rządzące zawodową ligą. „To trudne, człowieku. Ciężko przechodzi się przez termin wymian, widząc, jak odchodzą twoi bracia i ludzie, którzy byli tu od pierwszego dnia. To boli, ale myślę, że wszyscy znamy realia NBA” – wyznał szczerze Miller. Koszykarz podkreślił, że mimo rozczarowania stratą partnera z boiska, wierzy w sukces Balla w nowym otoczeniu.
Prawda o liderze ukryta przed kamerami
Wypowiedź Millera rzuca nowe światło na postać Balla, który często znajdował się w ogniu krytyki za swoje zachowanie poza boiskiem. Skrzydłowy Hornets stanął w obronie byłego kolegi, wskazując na ogromny postęp, jaki ten poczynił w roli lidera grupy. Miller zauważył, że wizerunek kreowany przez dziennikarzy drastycznie różnił się od tego, co działo się wewnątrz drużyny, gdzie Ball stawał się coraz bardziej dojrzałym punktem odniesienia dla reszty składu.
„To była główna rzecz, z której cieszyłem się w jego przypadku w zeszłym roku – po prostu jego wzrost jako lidera. Mam wrażenie, że media wielokrotnie przedstawiały go jako kogoś szalonego” – stwierdził Miller. Choć przyznał, że Ball wciąż ma przed sobą naukę, to zaznaczył, że jest to naturalne dla tak młodych graczy. Teraz to właśnie na barkach Millera spocznie większa odpowiedzialność za wyniki Charlotte, podczas gdy Ball rozpoczyna nowy etap kariery w Minnesocie.
