Temat jego powrotu do Zabrza regularnie rozpala wyobraźnię kibiców Górnika. Tym razem pojawił się jednak wyraźny sygnał, że na taki ruch trzeba będzie jeszcze poczekać. Sytuacja polskiego napastnika zmieniła się bowiem w ostatnim czasie i w swoim obecnym klubie wcale nie musi być na straconej pozycji.
Mowa oczywiście o Arkadiuszu Miliku. Jego nazwisko od dłuższego czasu przewija się w kontekście potencjalnego powrotu do Górnika Zabrze. Trudno się temu dziwić – to właśnie w tym klubie napastnik rozpoczynał profesjonalną karierę, a dodatkowego smaczku całej sprawie dodaje fakt, że dyrektorem sportowym zabrzan jest jego brat, Łukasz Milik.
Sam piłkarz również nie ukrywał sympatii do Górnika, choć jednocześnie studził transferowe emocje. Podkreślał, że na konkrety jest jeszcze za wcześnie, a rozmowy dotyczące ewentualnego powrotu prowadzi przede wszystkim prywatnie z bratem.
Jeszcze niedawno sytuacja 32-latka mogła sprzyjać spekulacjom. Problemy zdrowotne sprawiły, że Milik praktycznie nie grał, a włoskie media zastanawiały się nad jego dalszą przyszłością w Turynie.
Teraz obraz jest jednak zupełnie inny. Polak trenuje z Juventusem na pełnych obrotach, a w sparingu z Palermo wpisał się na listę strzelców. Co ważniejsze, jego postawę zauważył Luciano Spalletti.
– Arek ponownie odnalazł swój cel. Widać, że wraz z kolejnymi minutami prezentuje się coraz lepiej. To piłkarz, który może odegrać dla nas bardzo ważną rolę – ocenił szkoleniowiec Juventusu po spotkaniu.
Takie słowa mogą mieć spore znaczenie dla przyszłości Polaka. Konkurencja w ataku pozostaje duża – w kadrze są Jonathan David i Randal Kolo Muani – ale z wypowiedzi Spallettiego jasno wynika, że Milik nie jest przez niego skreślony.
Dla kibiców Górnika liczących na głośny powrót wychowanka to ważna informacja. Jeśli Milik rzeczywiście otrzyma swoją szansę w Juventusie i będzie regularnie brany pod uwagę przez trenera, perspektywa szybkiego transferu do Zabrza wyraźnie się oddali.

