Pablo Rodriguez jest dziś jedną z najważniejszych postaci Lecha Poznań, ale kulisy jego transferu pokazują, że Hiszpan od początku miał bardzo konkretne wymagania. Jednego z nich nie zamierzał negocjować, a klub musiał pomóc mu w realizacji dość nietypowego planu.
Rodriguez przed przeprowadzką do Poznania chciał mieć pewność, że znajdzie odpowiedni dom. Nie chodziło jednak o jego lokalizację, wielkość ogrodu czy standard wykończenia. Kluczowa była liczba garaży. Hiszpan potrzebował dwóch.
Jeden miał służyć zgodnie z przeznaczeniem, natomiast drugi od początku planował zamienić w prywatną siłownię. Jak ujawnił „Przegląd Sportowy Onet”, zawodnik chciał sprowadzić do Polski własny sprzęt z Santander.
Lech pomagał nawet przy organizacji jego transportu przez Europę, aby Rodriguez po przeprowadzce mógł możliwie szybko wrócić do swojej codziennej rutyny. I na samej siłowni się nie skończyło.
25-latek stworzył w domu właściwie prywatne centrum regeneracji. Zamontował saunę, znalazł miejsce dla komory hiperbarycznej, korzysta także z lamp emitujących czerwone światło.
To wszystko jest częścią podejścia, które wykracza poza standardową pracę wykonywaną w klubie.
Rodriguez bardzo restrykcyjnie podchodzi również do żywienia. Nie korzysta automatycznie z posiłków popularnych w piłkarskich szatniach po meczach, a w przeszłości zdarzało mu się samemu przygotowywać jedzenie, by dokładnie odpowiadało jego wymaganiom. Podczas letnich przygotowań poszedł jeszcze dalej i rozpoczął poszukiwania osobistego kucharza. Ostatecznie znalazł osobę, która przygotowuje dla niego posiłki kilka razy w tygodniu.
Hiszpan nie ogranicza się przy tym wyłącznie do najbardziej oczywistych metod. Od ponad trzech lat rozpoczyna dzień od tzw. groundingu, czyli bezpośredniego kontaktu bosej stopy z ziemią. Testował także plastry na nos mające ułatwiać oddychanie i skoro – według jego odczuć – przyniosły efekt, zaczął korzystać z nich podczas treningów i spotkań.
Podejście piłkarza współgra z jego obecną dyspozycją. Rodriguez zdobył w tym sezonie Ekstraklasy sześć bramek i zanotował siedem asyst. Szczególnie efektowny był jego występ przeciwko Koronie Kielce, gdy Lech wygrał 6:1, a Hiszpan strzelił dwa gole i dołożył trzy ostatnie podania.
Co ciekawe, nawet przy tak rygorystycznym podejściu zdarzyło mu się podpaść sztabowi szkoleniowemu. Przed spotkaniem z Bayerem Leverkusen spóźnił się na odprawę i Niels Frederiksen pozostawił go na ławce. Nie miał to być pierwszy przypadek drobnego spóźnienia Hiszpana. Odpowiedź przyszła bardzo szybko. W kolejnym meczu ligowym z Koroną Rodriguez zdobył wspomniane dwa gole i trzy asysty.
