Nadiem Amiri wyrasta na jednego z głównych bohaterów nadchodzącego okna transferowego w Bundeslidze. Jak donosi Sky, lider Mainz zdecydował się na współpracę z Pinim Zahavim, co jasno sygnalizuje chęć odejścia z klubu już tego lata.
Dziewięciokrotny reprezentant Niemiec do tej pory był reprezentowany przez członków swojej rodziny. Wybór Zahaviego, który prowadził interesy takich graczy jak Robert Lewandowski czy Jonathan Tah, to sygnał, że 29-latek szuka ostatniego wielkiego wyzwania w karierze. Amiri odbudował swoją markę po trudnym okresie w Bayerze Leverkusen, gdzie po zablokowaniu transferu do Leeds United stał się niemal wyrzutkiem. Przenosiny do Mainz za zaledwie milion euro okazały się strzałem w dziesiątkę, a jego wartość rynkowa błyskawicznie wzrosła.
Odrodzenie lidera i walka o miliony
Statystyki pomocnika robią wrażenie, bo w poprzednim sezonie zanotował siedem goli i siedem asyst, co pomogło Mainz wrócić do europejskich pucharów. W obecnych rozgrywkach Amiri jeszcze bardziej podkręcił tempo i przed kontuzją zdobył 10 bramek w Bundeslidze. Tak dobra forma sprawiła, że jego wycena skoczyła z 4 mln euro do poziomu 20 mln euro zeszłego lata. Choć grudniowa aktualizacja Transfermarkt wskazuje na spadek do 17 mln euro, Mainz ma świadomość, że to ostatni moment na zarobienie dużych pieniędzy.
Obecny kontrakt zawodnika obowiązuje do 2028 roku, ale klub prawdopodobnie nie zablokuje mu drogi do odejścia. Mainz potrzebuje gotówki, zwłaszcza że ich nadwyżka transferowa stopniała po zimowym zakupie Phillipa Tietza z Augsburga za 4 mln euro. Drużyna prowadzona przez Ursa Fischera wciąż nie jest pewna utrzymania, mając 12 punktów przewagi nad strefą spadkową. Sprzedaż lidera latem wydaje się przesądzona, a Zahavi ma zadbać o to, by Amiri trafił do europejskiego giganta.
