Ferran Torres wyrasta na głównego bohatera letniego okna transferowego, a walka o jego podpis nabiera tempa. Jak donoszą media, napastnik Barcelony jest zdecydowany na przenosiny do Paris Saint-Germain, co stawia francuski klub w uprzywilejowanej pozycji względem zainteresowanych nim ekip z Premier League. Choć Arsenal i Tottenham nie rezygnują z wyścigu, paryżanie czują, że mają w ręku wszystkie asy, by sfinalizować ten głośny ruch jeszcze tego lata.
Sytuacja kontraktowa zawodnika zmusza Barcelonę do działania, ponieważ Torres wszedł w ostatni rok swojej umowy. Kataloński klub, który przed laty zapłacił za niego 55 milionów funtów, jest teraz gotowy na sprzedaż, aby uniknąć utraty gracza za darmo w przyszłym sezonie. W Paryżu Torres jest postrzegany jako bezpośredni następca Goncalo Ramosa, który odszedł do AC Milan. Kluczową postacią w całej operacji jest trener Luis Enrique, który doskonale zna talent i charakter napastnika, co daje PSG decydującą przewagę nad konkurencją.
Tottenham pod wodzą Roberto De Zerbiego szuka wszechstronnego atakującego, który mógłby zastąpić Richarlisona, również będącego w ostatnim roku kontraktu. Mimo ponownego kontaktu ze strony Spurs, klub z Londynu zdaje sobie sprawę, że Torres wybierze Anglię tylko wtedy, gdy transfer do Paryża spali na panewce. Z kolei dla Arsenalu Hiszpan pozostaje opcją rezerwową, gdyż Kanonierzy koncentrują obecnie swoje siły na próbie pozyskania Viniciusa Juniora oraz monitorowaniu sytuacji Juliána Álvareza.
Fabrizio Romano potwierdził, że rozmowy między PSG a zawodnikiem już trwają, a sam piłkarz jest otwarty na ten kierunek. Choć w przypadku niepowodzenia negocjacji z Francuzami to Londyn byłby jego preferowanym miejscem do życia, obecnie wszystko wskazuje na Parc des Princes. Barcelona nie zamierza stawiać wygórowanych żądań finansowych, co sprawia, że żadna z zainteresowanych stron nie powinna mieć problemów z wyceną bohatera ostatniego finału mistrzostw świata.
