Manchester United, Arsenal oraz Aston Villa bacznie obserwują sytuację Ilimana Ndiaye, jednak to saudyjskie Al-Hilal wyrasta na zdecydowanego faworyta w wyścigu o podpis Senegalczyka. Everton postawił sprawę jasno i oczekuje za swojego skrzydłowego kwoty rzędu 75 milionów funtów. Choć kluby z Premier League wykazują zainteresowanie, to finansowa potęga z Bliskiego Wschodu jako pierwsza przeszła do konkretnych działań, kładąc na stole ogromne pieniądze.
Al-Hilal rozpoczęło już oficjalne negocjacje z Evertonem, a ich pierwsza oferta opiewała na około 60 milionów euro. Mimo że propozycja ta nie spełniła jeszcze oczekiwań klubu z Liverpoolu, Saudyjczycy są zdeterminowani, by pozyskać kolejnego ofensywnego gracza po wcześniejszym zakontraktowaniu Crysencio Summerville'a. Ich przewaga finansowa sprawia, że Manchester United może zostać zmuszony do wycofania się z licytacji, zwłaszcza że „Czerwone Diabły” nie zamierzają przepłacać.
Transferowa układanka w cieniu wielkich odejść
Sytuacja Ndiaye jest ściśle powiązana z ruchami kadrowymi w czołowych angielskich zespołach. W Manchesterze United Michael Carrick poszukuje wszechstronnego atakującego, ponieważ Marcus Rashford ma opuścić klub. Z kolei Arsenal traktuje Senegalczyka jako alternatywę, jeśli nie uda się sprowadzić Viniciusa Juniora z Realu Madryt. Aston Villa również sonduje rynek po nieudanej próbie pozyskania Ibrahima Mbaye, widząc w graczu Evertonu idealne wzmocnienie formacji ofensywnej przed nowym sezonem.
Everton znajduje się w komfortowej sytuacji negocjacyjnej dzięki dużemu zainteresowaniu zawodnikiem. Klub z Goodison Park nie zamierza schodzić z ceny, wiedząc, że Al-Hilal dysponuje środkami pozwalającymi na poprawienie oferty. Dla Manchesteru United kluczowym czynnikiem pozostaje obniżenie żądań finansowych przez „The Toffees”, jednak przy obecnej konkurencji ze strony saudyjskiego giganta, szanse na transfer do ekipy z Old Trafford drastycznie maleją.
