Alexandra Eala sprawiła gigantyczną niespodziankę, pokonując Jessicę Pegulę w finale turnieju w Waszyngtonie. 21-letnia tenisistka odwróciła losy dwudniowego starcia, wygrywając 4-6, 6-4, 6-0 i sięgając po swój pierwszy tytuł rangi WTA 500 w karierze.
Finałowe starcie w stolicy USA było prawdziwym testem nerwów. W niedzielę Pegula wygrała pierwszego seta 6-4, ale przy stanie 1-2 w drugiej partii mecz przerwano z powodu deszczu i wyładowań atmosferycznych. Gdy zawodniczki wróciły na kort w poniedziałek, sytuacja zmieniła się diametralnie. Eala, która w drodze do finału wyeliminowała Elinę Svitolinę oraz Naomi Osakę, narzuciła mordercze tempo. Leworęczna tenisistka doprowadziła do wyrównania, a w decydującym secie kompletnie zdominowała faworytkę, wygrywając go do zera. Dla Peguli to bolesna porażka, która pogorszyła jej bilans w finałach cyklu WTA do 11-13.
Historyczny awans i wielkie pieniądze
Dzięki 500 punktom rankingowym zadebiutowała w czołowej dwudziestce zestawienia, wyprzedzając finalistkę French Open, Maję Chwalińską. Za zwycięstwo zainkasowała 252 tysiące dolarów, co jest kwotą o ponad 54 tysiące wyższą niż nagroda dla ubiegłorocznej mistrzyni. Z kolei Jessica Pegula, mimo porażki, utrzymała trzecią lokatę w rankingu światowym, inkasując za finał 155 tysięcy dolarów. Amerykanka wciąż traci ponad 1400 punktów do wiceliderki, Eleny Rybakiny.
Zwycięstwo w stolicy USA daje Eali ogromny zastrzyk pewności siebie przed nadchodzącym turniejem Canadian Open. Młoda zawodniczka, mająca obecnie 2106 punktów na koncie, otwarcie deklaruje, że jej kolejnym celem jest awans do czołowej dziesiątki rankingu. W Waszyngtonie udowodniła, że potrafi wygrywać z najwyżej rozstawionymi rywalkami, co czyni ją jedną z najgroźniejszych zawodniczek młodego pokolenia w kobiecym tourze. Pegula musi natomiast szybko wyciągnąć wnioski z poniedziałkowego załamania formy, by utrzymać przewagę nad goniącą ją w rankingu Coco Gauff.
