Cristiano Ronaldo znów to zrobił. Poprowadził swoją reprezentację do wielkiego triumfu, okraszając go heroicznym występem i kluczową bramką. Po ostatnim gwizdku kamery uchwyciły go zalanego łzami szczęścia, a w pomeczowych wywiadach nie tylko opowiedział o poświęceniu dla kadry, ale też rzucił kluczową deklarację dotyczącą swojej klubowej przyszłości. To był wieczór, który po raz kolejny zdefiniował jego legendę.
W skrócie:
- Cristiano Ronaldo był niezwykle wzruszony po tym, jak Portugalia pokonała Hiszpanię w finale Ligi Narodów po rzutach karnych.
- Napastnik grał z urazem, mimo to strzelił kluczowego gola na 2:2, ale musiał opuścić boisko przed końcem meczu.
- W wywiadzie z uśmiechem potwierdził, że jego przyszłość jest związana z saudyjskim Al Nassr.
Ronaldo płakał ze szczęścia. "Dla Portugalii złamałbym nogę!"
To był dramat, jakiego kibice oczekują od finałów na najwyższym poziomie. Poziom adrenaliny sięgnął zenitu, gdy sędzia zagwizdał po raz ostatni po 120 minutach walki. Portugalia pokonała Hiszpanię w rzutach karnych, a bohaterem serii jedenastek został Diogo Costa, który obronił strzał Alvaro Moraty. Decydującego karnego na gola zamienił Ruben Neves, rozpoczynając tym samym eksplozję radości. W centrum uwagi, nawet nie biorąc udziału w konkursie karnych, był on. Cristiano Ronaldo.
Kamery natychmiast skierowały się na kapitana, który w tym momencie był już tylko kibicem. Jego twarz zalała się łzami. To nie były łzy smutku czy frustracji, ale czystej, niepohamowanej radości ze spełnienia.
"Ogromna radość. Przede wszystkim dla tego pokolenia, zasłużyło na tytuł. Wygrywanie dla Portugalii jest czymś wyjątkowym. Zdobyłem wiele trofeów, ale nie ma nic lepszego niż zwycięstwo dla Portugalii" – mówił później, wciąż łamiącym się głosem. Podkreślił, jak ważna jest dla niego gra z orzełkiem na piersi. "Jestem dumny z bycia kapitanem tej generacji" – dodał.
Mimo że boisko musiał opuścić przed decydującą serią rzutów karnych, to właśnie jego gol na 2:2 dał Portugalczykom tlen i pozwolił doprowadzić do nerwowej loterii jedenastek. Jak się okazało, zagrał na granicy zdrowia. Poświęcił się, bo jak twierdzi, dla reprezentacji zrobiłby wszystko.
Koniec spekulacji! Ronaldo podjął ostateczną decyzję ws. Al Nassr
Dziennikarze drążyli temat jego zejścia z boiska. Ronaldo przyznał bez ogródek, że grał z kontuzją, co było ogromnym ryzykiem.
"Poczułem to już na rozgrzewce, dokuczało mi od jakiegoś czasu. Ale dla drużyny narodowej, gdybym musiał złamać nogę, zrobiłbym to. To jest tytuł, musiałem zagrać i dałem z siebie wszystko, posunąłem się tak daleko, jak tylko mogłem" – wyznał, pokazując mentalność absolutnego wojownika.
ZOBACZ: Skrót meczu Hiszpania - Portugalia
Oczywiście, po tak emocjonalnym wieczorze musiało paść pytanie, które od tygodni zadawali sobie kibice na całym świecie – co dalej z jego karierą w Arabii Saudyjskiej? W mediach pojawiały się różne spekulacje, niektóre sugerowały nawet szokujący zwrot akcji. Odpowiedź Ronaldo była jednak prosta, konkretna i niepozostawiająca żadnego pola do interpretacji. Zapytany wprost o swoją klubową przyszłość i Al Nassr, uśmiechnął się w charakterystyczny dla siebie sposób i rzucił krótko, ale dosadnie:
"Al Nassr? Tak". Dodał jeszcze: "Praktycznie nic się nie zmieni". Tym jednym słowem zakończył wszelkie plotki, dając jasny sygnał, gdzie zamierza kontynuować swoją imponującą karierę.
