Gorzki debiut legendy. Łukasz Piszczek stresował się bardziej, niż w Lidze Mistrzów?

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
24 listopada 2025 10:28
Gorzki debiut legendy. Łukasz Piszczek stresował się bardziej, niż w Lidze Mistrzów?

Oczy kibiców śledzących poczynania zawodników na zapleczu ekstraklasy zwrócone były w miniony weekend na Rzeszów. To właśnie tam, w starciu ze Stalą, swój trenerski debiut na ławce GKS-u Tychy zaliczył Łukasz Piszczek. Choć były reprezentant Polski ma za sobą bogatą karierę piłkarską, debiutancki mecz w roli szkoleniowca pierwszoligowca zakończył się porażką 1:2, a jego zespół kończył spotkanie w dziewiątkę.

Dwie różne połowy i stracona szansa

Objęcie sterów w tyskiej drużynie przez byłego gracza Borussii Dortmund wywołało spore poruszenie w środowisku piłkarskim. Oczekiwania były duże, jednak rzeczywistość pierwszoligowych boisk okazała się wymagająca. Spotkanie w Rzeszowie miało dwa oblicza – pierwszą połowę zdominowaną przez gospodarzy i drugą, w której goście, mimo problemów kadrowych, próbowali odwrócić losy meczu.

GKS Tychy w pierwszej odsłonie spotkania miał wyraźne trudności z zatrzymaniem ofensywnego impetu Stali Rzeszów. Szkoleniowiec gości nie ukrywał, że początek meczu nie przebiegł zgodnie z planem, a młody zespół rywali postawił twarde warunki.

„W pierwszej połowie na pewno cierpieliśmy, mieliśmy problem przede wszystkim w bocznych sektorach. W przerwie dokonaliśmy korekt i po zmianie stron nasza gra wyglądała już zdecydowanie lepiej” – ocenił na gorąco Łukasz Piszczek.

Mimo poprawy gry po przerwie, tyszanom nie udało się wywieźć punktów z Podkarpacia. O wyniku zadecydował strzał z dystansu w końcówce spotkania, który ostatecznie przekreślił nadzieje gości na remis. Trener GKS-u docenił jednak reakcję swojego zespołu na niekorzystny przebieg wydarzeń.

„Drużyna zareagowała w drugiej połowie bardzo dobrze. Niestety, strzał z dystansu pogrzebał nasze szanse na wywiezienie punktu z Rzeszowa” – dodał szkoleniowiec GKS-u Tychy.

Emocje mniejsze niż w Lidze Mistrzów

Dla Łukasza Piszczka mecz w Rzeszowie był oficjalnym otwarciem nowego rozdziału w karierze. Dziennikarze byli ciekawi, jak 66-krotny reprezentant Polski radzi sobie z presją w roli trenera i czy można ją porównać do stresu towarzyszącemu najważniejszym meczom w europejskim futbolu. Piszczek, który w przeszłości pracował z psychologiem sportowym, podkreślał rolę przygotowania mentalnego.

„Staram się być spokojny i opanowany, żeby dobrze zarządzać drużyną w trakcie meczu. Praca z psychologiem była dla mnie kluczowa, pokazała mi, jak można być zawsze dobrze przygotowanym do spotkania” – wyjaśnił Piszczek.

Zapytany wprost o to, czy debiut na ławce trenerskiej w 1. Lidze wywołał u niego większe emocje niż finał najważniejszych europejskich rozgrywek, odpowiedział z dystansem:

„Dzisiaj nie czułem stresu. Przed finałem Ligi Mistrzów był on delikatnie większy” – skwitował z uśmiechem trener.

Niezbędna wiara w przyszłość

Debiut Piszczka był o tyle trudny, że GKS Tychy kończył mecz w podwójnym osłabieniu po dwóch czerwonych kartkach. Szkoleniowiec nie chciał komentować decyzji sędziowskich, skupiając się na postawie swoich zawodników, którzy mimo gry w dziewiątkę starali się bronić dostępu do własnej bramki.

„Myślę, że nikt przed meczem się nie spodziewał, że dostaniemy aż dwie czerwone kartki. Nie jestem zadowolony z pierwszej połowy, ale doceniam to, jak po przerwie staraliśmy się ofiarnie bronić pola karnego. To jest kierunek, w którym chcemy iść” – zaznaczył były obrońca Borussii Dortmund.

Sytuacja GKS-u w tabeli pozostaje trudna. Zespół z Tychów nie wygrał meczu od końcówki sierpnia, co rodzi pytania o morale w szatni.

„Piłkarze zdają sobie sprawę, że dzisiaj było zdecydowanie więcej do podniesienia z boiska niż to, co osiągnęliśmy. Zostało jeszcze siedemnaście spotkań do końca i cały czas wierzę, że ta drużyna się odbuduje” – podsumował Łukasz Piszczek, dodając: – „Każde okienko ma to do siebie, że starasz się wzmocnić zespół. Jeśli będzie taka okazja, będziemy starali się to przepracować i wzmocnić kadrę już zimą”.

GKS Tychy po 17 kolejkach Betclic 1. Ligi zajmuje przedostatnią lokatę w tabeli. Na koncie ma zaledwie 12 punktów i aż 11 porażek. Do końca roku kalendarzowego zespół Łukasza Piszczka rozegra jeszcze dwa spotkania. Najbliższe, tj. 28 listopada, na wyjeździe z Miedzią Legnica, a potem u siebie z Polonią Warszawa (5 grudnia).

Konferencja prasowa trenerów po meczu Stal Rzeszów – GKS Tychy. ZOBACZ WIDEO:

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!