Wielkie emocje towarzyszyły końcówce spotkania na Anfield, w którym Manchester City pokonał Liverpool 2:1. O losach meczu przesądził rzut karny wykorzystany w 93. minucie przez Erlinga Haalanda. Decyzja sędziego Craiga Pawsona wzbudziła spore kontrowersje, do których po zakończeniu starcia odniósł się Bernardo Silva w rozmowie z TNT Sports.
“For me it was a penalty. Some might have a different opinion. What can Erling do? As I said, we're used to it. We know how it works”, told TNT Sports. https://t.co/KxM43zrOb9
Portugalczyk, który sam wpisał się na listę strzelców w 84. minucie doprowadzając do wyrównania, stanął w obronie kolegi z drużyny. 'Dla mnie to był rzut karny. Niektórzy mogą mieć inne zdanie, ale co Erling mógł zrobić w tej sytuacji?' – pytał retorycznie pomocnik 'Obywateli'. Silva dodał również gorzko, że w obecnym sezonie większość spornych decyzji sędziowskich zapadała na niekorzyść jego zespołu, stwierdzając, że drużyna jest już do tego przyzwyczajona.
Zwycięstwo w Liverpoolu pozwoliło ekipie Pepa Guardioli utrzymać się w walce o mistrzostwo Anglii. Manchester City zajmuje obecnie drugie miejsce w tabeli Premier League z dorobkiem 50 punktów, tracąc sześć oczek do prowadzącego Arsenalu. Z kolei sytuacja 'The Reds' staje się coraz trudniejsza – po porażce pozostają na szóstym miejscu, tracąc cztery punkty do strefy gwarantującej udział w Lidze Mistrzów. Mecz kończył się w fatalnej atmosferze dla gospodarzy, a Dominik Szoboszlai został ukarany czerwoną kartką w 102. minucie.
Bernardo Silva
Manchester City Pomocnik Portugalia 31 lat 