Hansi Flick zwołał godzinną naradę z piłkarzami Barcelony po bolesnych porażkach z Atletico Madryt i Gironą. Niemiecki szkoleniowiec postawił sprawę jasno i nie zamierza zmieniać swojej filozofii gry.
Atmosfera w klubie jest gęsta, a Flick był wściekły jak nigdy dotąd. Po meczu w Madrycie zawodnicy prosili o korektę taktyki, szczególnie gdy w składzie brakuje Pedriego lub Raphinhi. Trener jednak odrzucił te sugestie podczas spotkania na boisku treningowym. Zamiast modyfikować system, nakazał powrót do intensywności i pressingu, które przynosiły efekty w poprzednim sezonie. Flick wierzy, że lepsze ustawienie i agresywność wyeliminują błędy w defensywie, które bezlitośnie wykorzystali ostatni rywale Blaugrany.
Statystyki ofensywne Barcelony wyglądają fatalnie. Zespół oddał 32 strzały w dwóch ostatnich meczach, ale tylko 10 z nich trafiło w światło bramki, co przełożyło się na zaledwie jednego gola. Flick wymaga od swoich graczy zdecydowanie większej skuteczności pod bramką przeciwnika. Pau Cubarsi zauważył, że dziesięciominutowa analiza VAR w starciu z Atletico wybiła zespół z rytmu, ale trener skupia się na aspektach czysto sportowych. Drużyna musi odzyskać instynkt kilera, aby realnie myśleć o odrobieniu strat w LaLiga.
Promykiem nadziei dla sztabu szkoleniowego jest sytuacja kadrowa przed nadchodzącym spotkaniem z Levante. Pedri wraca do zdrowia po urazie ścięgna podkolanowego, a Marcus Rashford trenuje z grupą mimo wcześniejszych problemów z kolanem. Obaj zawodnicy wzięli udział w części zajęć, co sugeruje ich obecność w kadrze meczowej. Powrót tych kluczowych ogniw ma pomóc w realizacji założeń Flicka, który priorytetowo traktuje odzyskanie kontroli nad meczami poprzez wysoki pressing i lepsze pozycjonowanie na murawie.
