Davide Ancelotti udanie zadebiutował w roli pierwszego trenera Lille OSC, pokonując na wyjeździe Angers SCO 2:0. Choć przed meczem nie brakowało znaków zapytania dotyczących braku doświadczenia Włocha w samodzielnej pracy w Europie, jego zespół zaprezentował momentami wyjątkowo atrakcyjny futbol.
Wynik spotkania otworzył już w 11. minucie Olivier Giroud. Doświadczony napastnik wykorzystał fakt, że obrońcy rywali zostawili mu mnóstwo wolnej przestrzeni przed polem karnym, i precyzyjnym strzałem pokonał debiutującego w barwach Angers Anthony'ego Lopesa. Mimo 39 lat na karku, Giroud udowodnił, że jego instynkt strzelecki pozostaje nienaruszony, choć w pojedynkach biegowych widać było upływ czasu.
Powrót Tiago Santosa i chaos po akcji Mbappé
Jeszcze przed przerwą prowadzenie podwyższył Tiago Santos. Portugalczyk dopadł do piłki po tym, jak uderzenie Ethana Mbappé wywołało ogromne zamieszanie w szeregach obronnych gospodarzy. Dla Santosa był to szczególny moment — po zerwaniu więzadeł krzyżowych w 2024 roku i trudnym poprzednim sezonie, boczny obrońca wreszcie wyglądał na zawodnika będącego w swojej optymalnej dyspozycji.
W drugiej połowie obraz gry uległ zmianie, a kontrola Lille nad wydarzeniami na boisku niemal całkowicie się załamała. Angers zdominowało posiadanie piłki, jednak brakowało im skuteczności. Najgroźniejszy w ich szeregach Anthony Bermont szybko obejrzał żółtą kartkę, co nieco ostudziło jego zapędy. Z kolei w zespole gości bliski szczęścia był Hákon Arnar Haraldsson, ale jego strzały w świetnym stylu zatrzymał Lopes.
Według zagranicznych doniesień, mecz ten był również ważny w kontekście przyszłości Matiasa Fernandeza-Pardo. Jak wynika z informacji z początku sierpnia, RB Lipsk oficjalnie włączył się do wyścigu o podpis młodego zawodnika, co dodawało dodatkowego napięcia wokół składu Lille. Ostatecznie ekipa Ancelottiego dowiozła zwycięstwo do końca, mimo nieuznanej bramki Santosa w 79. minucie.
