Arsenal i Manchester United wyrastają na głównych faworytów w wyścigu o podpis Mateusa Fernandesa, 21-letniego pomocnika West Hamu. Jak donoszą media, do walki o utalentowanego Portugalczyka oficjalnie dołączył również Liverpool. Rywalizacja o zawodnika nabiera tempa, bo sytuacja ligowa jego obecnego klubu może doprowadzić do transferowej okazji roku.
Mateus Fernandes przeniósł się do Londynu zeszłego lata po udanych występach w Southampton i błyskawicznie stał się kluczową postacią w zespole. W obecnym sezonie wystąpił w 29 meczach we wszystkich rozgrywkach, notując udział przy siedmiu bramkach. Choć najlepiej czuje się jako środkowy pomocnik, jego wszechstronność pozwala mu grać na dowolnej pozycji w centrum pola. To właśnie te cechy sprawiły, że największe marki w Anglii widzą w nim idealne wzmocnienie swoich składów.
Wielka wycena i ratunek w przypadku spadku
Władze West Hamu doskonale wiedzą, jaki skarb mają w swoich szeregach. Klub wycenia Portugalczyka na kwotę między 65 a 75 mln euro, co przy kontrakcie obowiązującym do 2030 roku stawia ich w mocnej pozycji negocjacyjnej. Arsenal chce działać szybko, by uniknąć licytacji, ale Manchester United szuka następcy dla odchodzącego Casemiro i wystawionego na sprzedaż Manuela Ugarte. Liverpool z kolei bacznie obserwuje rozwój wypadków, licząc na zwiększenie konkurencji w środkowej strefie boiska.
Kluczowym elementem całej układanki jest walka West Hamu o utrzymanie w Premier League. Jeśli klub spadnie z ligi, w umowie Fernandesa aktywuje się specjalna klauzula. Pozwoli ona na wykupienie pomocnika za zaledwie 32 mln euro, czyli mniej niż połowę pierwotnej ceny. Taka promocja sprawia, że giganci z niecierpliwością czekają na końcowe rozstrzygnięcia w tabeli, przygotowując się do decydującego uderzenia podczas letniego okna transferowego.
