Roma sensacyjnie przegrała z Genoą 1:2, co mocno uderzyło w jej plany powrotu do Ligi Mistrzów. Decydujący cios zadał Vitinha, a rzymianie mimo walki nie zdołali uratować choćby punktu. Gian Piero Gasperini po meczu nie zamierzał jednak przepraszać za wynik.
Porażka zepchnęła rzymski klub na piąte miejsce w tabeli Serie A. Obecnie czwartą lokatę zajmuje Como, a Napoli ma już pięć punktów przewagi nad rzymianami. Sytuacja staje się napięta, ale szkoleniowiec zachowuje spokój. Podczas konferencji prasowej Gasperini wprost odniósł się do obaw o brak kwalifikacji do europejskich pucharów. Jego reakcja była natychmiastowa i niezwykle ostra. Trener zaznaczył, że nie ma zamiaru ulegać pesymizmowi, który zaczął otaczać zespół po ostatnim gwizdku sędziego.
Ostra reakcja na krytykę i walka o cele
Kto się martwi, niech zostanie w domu. Takimi słowami Gasperini uciął spekulacje o kryzysie. Trener przypomniał, że Roma wciąż liczy się w walce na kilku frontach, w tym w Lidze Europy oraz krajowych rozgrywkach przeciwko Bolonii i Como. Szkoleniowiec podkreślił, że są sezony, w których patrzy się na innych, ale w tym roku to jego drużyna jest protagonistą. Mimo straty punktów Gasperini jest zadowolony z postawy swoich zawodników na boisku.
Genoa postawiła trudne warunki, grając długimi piłkami i blokując ataki rzymian. Evan Ndicka zdobył bramkę wyrównującą po rzucie karnym Juniora Messiasa, ale to nie wystarczyło. Gasperini chwalił jednak ducha walki i zaangażowanie zespołu. Zauważył, że piłkarze pokazali świetne nastawienie w trudnych okolicznościach. Teraz kadrę czekają zmiany, ponieważ do gry wraca Wesley, natomiast Ndicka opuści zespół. Trener wierzy, że z taką determinacją Roma poradzi sobie w nadchodzących, intensywnych tygodniach.
