Podczas gdy garaże Red Bulla w Barcelonie niespodziewanie opustoszały, w świecie F1 pojawiły się oskarżenia o stosowanie nielegalnych sztuczek z kompresją paliwa, które mogą zapewnić Mercedesowi i McLarenowi nprzewagę prędkości. Kontrowersja wokół interpretacji przepisów na sezon 2026 sprawiła, że zamiast o czasach okrążeń, inżynierowie dyskutują dziś o groźbie masowych protestów.
Technologiczny granat pod maską: Spór o 16:1
Sercem konfliktu, który podzielił producentów, jest zmiana maksymalnego stopnia sprężania paliwa – w tym roku obniżonego z 18:1 do 16:1. Z doniesień „De Telegraaf” wynika jednak, że inżynierowie Mercedesa mogli znaleźć sposób na obejście tej restrykcji. Rozwiązanie to zakłada osiąganie wyższego stopnia sprężania w trakcie pracy jednostki, przy jednoczesnym zachowaniu parametrów zgodnych z normą podczas statycznych kontroli FIA.
Choć Red Bull Powertrains masowo rekrutował pracowników z Brixworth, stajnia z Milton Keynes stanowczo zaprzecza, jakoby korzystała z podobnego „triku”. Tymczasem Mercedes, po konsultacjach z federacją, jest pewny swego: dopóki auto przechodzi testy, jest legalne.
Oponentów, z Ferrari na czele, rozwściecza to podejście. Powołują się oni na artykuł 1.5 C, który mówi jasno, że bolid musi być zgodny z przepisami w każdym momencie trwania zawodów, a nie tylko podczas kontroli. Jeśli FIA nie zainstaluje nowych urządzeń pomiarowych (co nastąpi najwcześniej w 2027 roku), Mercedes i McLaren mogą zyskać nawet 0,4 sekundy na okrążeniu, co w praktyce zamknie walkę o tytuł w gronie dwóch ekip.
Garaże Red Bulla świecą pustkami
Na samym torze w Barcelonie Red Bull stał się wielkim nieobecnym trzeciego dnia zajęć. Zniknięcie z listy startowej nie jest jednak wynikiem awarii czy głośnego wypadku Isacka Hadjara z wtorkowego popołudnia, lecz efektem specyficznego regulaminu wydarzenia. Zespół wykorzystał już swój limit jazd w początkowej fazie Shakedownu, będąc jedyną ekipą obecną na torze zarówno w poniedziałek, jak i we wtorek.
Dla stajni priorytetem pozostaje teraz zebranie danych dla Maxa Verstappena. Holender, z dorobkiem zaledwie 27 okrążeń, ma otrzymać do dyspozycji całą ostatnią sesję przewidzianą dla zespołu. Mimo zniszczeń, jakie Hadjar spowodował, uderzając w barierę podczas deszczu, bilans otwarcia jest dla Red Bulla korzystny.
Nowa jednostka napędowa, przy wsparciu siostrzanego Racing Bulls, pokonała w dwa dni imponujący dystans 275 okrążeń. Pytanie tylko, czy ta niezawodność wystarczy, by odeprzeć oskarżenia rywali i dotrzymać kroku Mercedesowi, jeśli federacja nie zamknie regulaminowej furtki przed startem w Melbourne.
