Sytuacja wokół Frenkiego de Jonga staje się coraz bardziej napięta, a jego relacje ze sztabem medycznym FC Barcelony wystawione są na ciężką próbę. Holenderski pomocnik konsekwentnie odmawia poddania się operacji kolana, co budzi ogromną frustrację wewnątrz klubu z Katalonii. Choć od lipca zawodnik zmaga się z poważnym urazem, jego podejście do leczenia znacząco odbiega od zaleceń specjalistów pracujących na Camp Nou.
Lekarze Barcelony od samego początku przekonywali, że interwencja chirurgiczna to najszybsza droga do powrotu na boisko, jednak 29-latek wybrał leczenie zachowawcze pod okiem własnego zespołu fizjoterapeutów. Efekty tej decyzji są na ten moment mizerne, ponieważ pomocnik wciąż nie jest w stanie biegać po murawie bez odczuwania bólu. Javier Miguel z dziennika Diario AS informuje, że klub widzi w tym zachowaniu ogromne zagrożenie dla dalszej kariery piłkarza. „Klub upiera się, że jedynym realnym sposobem na uniknięcie powtórki przypadków Samuela Umtitiego czy Ansu Fatiego jest operacja, ale holenderski zawodnik nadal nie chce zaakceptować rozwiązania chirurgicznego, świadomy, że straciłby praktycznie trzy czwarte sezonu” – podkreśla dziennikarz.
Opór zawodnika wynika przede wszystkim z obawy przed długą rewalidacją, która wykluczyłaby go z gry na wiele miesięcy. Według zagranicznych doniesień, początkowe diagnozy sugerowały, że przy obecnym modelu leczenia De Jong mógłby pauzować około trzech miesięcy, jednak brak postępów stawia ten termin pod znakiem zapytania. Barcelona obawia się, że bez radykalnych kroków problem z kolanem stanie się przewlekły, co w przeszłości zniszczyło kariery innych ważnych graczy w stolicy Katalonii. Obecnie obie strony trwają w impasie, a czas działa na niekorzyść zespołu, który musi radzić sobie bez jednego ze swoich liderów środka pola.
